Brak żywności, w tym szczególnie mięsa zmusiły Ukrainę do poszukiwania szybkich dróg wyjścia z kryzysu. Receptą miały być specjalne preferencje przyznane polskim eksporterom.

Do tej pory możliwość sprzedaży istniała tylko teoretycznie, bo wysokie cła czyniły eksport na Ukrainę nieopłacalnym. Dlatego rząd w Kijowie ustanowił bezcłowy co miesiąc odnawialny kontyngent na 25 tys. ton mięsa z Polski. Ale na pełne wykorzystanie nie mamy co liczyć. Kuleje głównie sprzedaż wieprzowiny, która od momentu ogłoszenia możliwości eksportu na Ukrainę znacznie podrożała.

Witold Choiński, Izba Gospodarcza „Polskie Mięso”: - mamy oficjalne informacje ze strony naszych odbiorców ukraińskich, że jest to cena nie do zaakceptowania dla rynku ukraińskiego i oni pójdą na inny rynek szukać innych dostawców z innych krajów.

Rząd też częściowo łączy ostatni wzrost cen skupu trzody chlewnej z eksportem na Wschód.

Artur Ławniczak, wiceminister rolnictwa: - czuć choćby po cenie, że to mięso jednak wyjechało, że jest sprzedaż.

Ale ciągle ma nadzieję, że sytuacja się jeszcze poprawi. Podkreśla, że to dopiero pierwszy miesiąc handlu, a w następnych miesiącach na pewno nastąpi wzrost sprzedaży polskiego mięsa na Ukrainę.

Artur Ławniczak, wiceminister rolnictwa: - w pierwszym miesiącu wiadomo, proces dostarczania, proces zawierania umów, proces organizacji – trochę trwa. Ale przekonamy się, że to będzie dobry rynek.

A możliwości rozwoju sprzedaży na Ukrainę są ogromne. Obecnie licencje eksportowe ma, aż 60 firm. Jeszcze niedawno było ich 6 razy mniej.

Źródło: Witold Katner/Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!