- Mamy bardzo duże podejrzenia, że przez Polskę w wysokim stopniu płynie produkcja, która - delikatnie mówiąc - nie odpowiada deklarowanym normom - oznajmił Oniszczenko, cytowany w sobotę przez rosyjskie media, m.in. agencję Interfax i gazetę "Komsomolskaja Prawda".

- Funkcjonują jakieś półlegalne, a często nawet kryminalne schematy, gdy do Polski zwożona jest produkcja, która później otrzymuje cechy wyprodukowanej w innym kraju, w tym w tejże Polsce, a następnie dostarczana jest przez Białoruś na rosyjski rynek - dodał Oniszczenko, który także kieruje Federalną Służbą ds. nadzoru w sferze ochrony praw konsumentów i szczęścia człowieka (Rospotriebnadzor).

Główny lekarz sanitarny powiedział, że w jego uwagach nie ma żadnego podtekstu politycznego i że są one podyktowane wyłącznie troską o zdrowie Rosjan.

Kreml często wykorzystuje Oniszczenkę, gdy chce osiągnąć jakiś cel w polityce zagranicznej. Jego wypowiedzi często poprzedzają wprowadzenie przez Rosję różnych restrykcji wobec kraju, którego dotyczą.

W ostatnim czasie rosyjska Federalna Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego kilkakrotnie zgłosiła zastrzeżenia do jakości mięsa i serów, a także owoców i warzyw sprowadzanych z Polski. Rossielchoznadzor nie wykluczył nawet wprowadzenia embarga na import polskiej produkcji mięsnej i mlecznej. Rossielchoznadzor wykrył nielegalnie przewożoną hiszpańską słoninę, ukrytą za szpikiem wieprzowym z Polski; zatrzymał także 12 ton polskich serów z powodu sfałszowanych etykiet.

12 września po rozmowach z przedstawicielami Rossielchoznadzoru w Moskwie, główny lekarz weterynarii Janusz Związek poinformował, że Polsce nie grozi wprowadzenie przez Rosję embarga na import żywności. Według niego Rosjanie przyjęli wyjaśnienia (według strony polskiej mięso zostało sfałszowane poza Polską, natomiast firma eksportująca sery została skreślona z list eksporterów). Rosjanie zapowiedzieli jednak kontrole w polskich zakładach. Wstępnie ustalono, że rosyjscy inspektorzy przyjadą w listopadzie.

W ostatnich miesiącach Rosja zabroniła importu słodyczy z Ukrainy i win z Mołdawii. Zaostrzyła też kontrolę jakości produktów mlecznych z Litwy, a od ponad tygodnia przeprowadza dodatkowe kontrole celne wszystkich litewskich towarów.

Na listopadowym szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie Ukraina ma podpisać umowę stowarzyszeniową z Unią Europejską, a Mołdawia - parafować takie porozumienie. Moskwa różnymi sposobami próbuje je do tego zniechęcić.

W ocenie litewskiej prezydent Dalii Grybauskaite działania Rosji wobec jej kraju są odwetem za zaangażowanie Litwy w realizację programu Partnerstwa Wschodniego. Litwa sprawuje obecnie rotacyjnie przewodnictwo w Radzie UE.

Podobał się artykuł? Podziel się!