Rosyjskie ministerstwo rolnictwa ogłosiło program walki z ASF-em kilka dni po wykryciu niewielu (jak na Rosję), bo 4 przypadków afrykańskiego pomoru świń. Jednak nigdy dotąd świńska epidemia w jednym czasie nie wyrządziła tak ogromnych strat. W wyniku potwierdzenia pomoru, uśpieniu i zutylizowaniu poddano blisko 100 tysięcy sztuk trzody będącej w bezpośrednim sąsiedztwie z zarażonymi osobnikami. W Rosji uważa się, że to właśnie to zdarzenie zdeterminowało resort do konkretnych kroków.

 - Od 2018 roku w Rosji nie będzie choćby jednego gospodarstwa, które nie spełniałoby podstawowych zasad bioasekuracji - usłyszeli z ust Aleksandra Tkaczowa ministra rolnictwa, dziennikarze na specjalnie zwołanej konferencji prasowej. Przyszły rok ma być okresem przejściowym, w którym hodowcy będą dostosowywali się do podstawowych reguł bioasekuracji. Jeśli tego nie zrobią, będą mieli dwa wyjścia: albo całkowicie zakończą działalność, albo przebranżowią się na hodowlę bydła, kóz lub drobiu.

Dla przeważającej części rosyjskich hodowców decyzja nie pozostawia złudzeń. Wielu z nich o bioasekuracji nie słyszała choćby słowa. Zmiana doprowadzi do tego, że hodowlą trzody chlewnej zajmą się wyłącznie duże gospodarstwa. Wydana decyzja niesie jednak za sobą spory problem. Bardzo spowolni plan zakładający samowystarczalność kraju, który został wprowadzony zaraz po wejściu w życie embarga na produkty z Unii Europejskiej.

Minister Tkaczow już teraz zwrócił się z prośbą do prezydenta Putina, aby ten nie znosił embarga przynajmniej do 2021 lub nawet 2022 roku. Do tego czasu Rosja ma zbudować silne, samowystarczalne sektory rolne.

Wiatr zmian dotrze również do innych sektorów branży mięsnej. O ile ostatnie lata były bardzo korzystne dla małych i średnich przetwórców mięsa, które skorzystały na embargu, o tyle obecnie jesteśmy świadkami dużej zapaści na rynku. Blisko 30 procent zakładów mięsnych ma ogromne problemy z rentownością, a kolejne miesiące doprowadzą do bankructwa wiele z nich.  W tym roku nasi wschodni sąsiedzi wyprodukują blisko 3,26 mln ton wieprzowiny. Szacuje się, że aż 1,98 mln t. będzie pochodziło od 20 największych zakładów. Prognozuje się, że najwięksi przetwórcy wchłoną mniejsze zakłady i w najbliższych latach zwiększą swój udział w rynku do 75 procent.