Branża mięsna po dwóch latach nieobecności na największym wschodnim rynku odetchnęła z ulgą. Ale powrót na rosyjski rynek na pewno nie będzie ani szybki, ani łatwy.

Marek Sadkowski, zakłady mięsne w Bydgoszczy: - większość towarów, które jest eksportowane z Niemiec, Danii, Belgii, Holandii idzie z dopłatami unijnymi na rynek rosyjski. To jest takie dwustronne działanie. Nie dość, że mają towar tańszy to jeszcze mogą go eksportować.

Nie potwierdziły się wcześniejsze informacje, że z Rosją będą mogły handlować wszystkie zakłady mięsne, które mają unijny certyfikat. Na podstawie podpisanego wczoraj memorandum prawo eksportu będą miały tylko te firmy, które przed wprowadzeniem embarga miały rosyjskie licencje eksportowe. Resztę zainteresowanych przedsiębiorców czeka w przyszłym roku wizyta rosyjskich weterynarzy. Także w przyszłym roku powinna się wyjaśnić sprawa embarga na produkty roślinne.

Marek Sawicki, minister rolnictwa: - jestem przekonany, że w najbliższych dniach, mam na myśli połowę stycznia przyszłego roku, Unia Europejska odniesie kolejny sukces w postaci uzgodnień i otwarcie rynku na produkty roślinne.

Rozmowy w tej sprawie odbędą się podczas corocznych targów rolniczych w Berlinie.

Źródło: Witold Katner/Agrobiznes