Aleksiej Gordiejew oświadczył: - Oczekiwanie UE w sprawie zniesienia embarga na polską produkcję rolną okazało się większe od tego, co my możemy zaproponować. Naszą główną zasadą jest zabezpieczenie jakości i bezpieczeństwa importowanej do nas produkcji.

Z kolei, sekretarz prasowy Rossielchoznadzora uściśla, że: - w ostatnim czasie ze strony służb weterynaryjnych Polski nie było postępu do uregulowaniu sytuacji. Na poziomie służb weterynaryjnych Polski i Rosji nie odbywały się żadne konstruktywne negocjacje, aby rozstrzygnąć konflikt, który powstał z powodu embarga.

- Dziś, aby uregulować ten problem Rosja zrobiła pierwszy krok - twierdzi Aleksiej Gordiejew - od 1 maja pozwoliliśmy na przywóz z Polski rodzimego bydła. Chodzi o bydło, od początku wyhodowane w tych gospodarstwach, które mają atesty eksportowe do Federacji Rosyjskiej, przyznane przez specjalistów Rossielchoznadzora i polskich służb weterynaryjnych.
Trzeba jednak przypomnieć, że 29 kwietnia z-ca Głównego Lekarza Weterynarii Krzysztof Jażdżewski powiedział, że nie otrzymał do dzisiaj żadnych dokumentów w tej sprawie od strony rosyjskiej. Dodał, że polskie gospodarstwa nie posiadają takich certyfikatów, jakich domaga się Rosja.
Więc, szykuje się nowa inspekcja rosyjskich kontrolerów weterynaryjnych, a to faktycznie będzie powtórzeniem poprzedniego żądania rosyjskiej strony o ponownej kontroli, przeciw czemu sprzeciwiają się jak polscy specjaliści, tak i urzędnicy UE.

Po spotkaniu w końcu kwietnia ministrów spraw zagranicznych Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i Rosji, szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier oceniał sytuację pesymistycznie, ponieważ uważa, że nowe inspekcje „odsuną sprawę daleko w przyszłość”.