Moskiewski dziennik zauważa, że "po dwóch latach konfrontacji Warszawa zgodziła się spełnić główne żądanie przedstawione jej przez Moskwę - dopuścić rosyjskich inspektorów weterynaryjnych do swoich zakładów mięsnych".

Według dziennika "zażegnanie konfliktu jest korzystne nie tylko dla Polaków, którzy znów uzyskają dostęp do rosyjskiego rynku mięsnego, ale także dla Rosji".

"Niezadowolona z embarga Warszawa uniemożliwiała zawarcie nowego porozumienia o współpracy i partnerstwie między Rosją a Unią Europejską, groziła także blokowaniem w ramach UE wejścia Rosji do Światowej Organizacji Handlu (WTO) dopóty, dopóki Moskwa nie odblokuje importu polskiego mięsa" - wyjaśnia dziennik.

"Niezawisimaja Gazieta" odnotowuje, że "rosyjsko-polska +mięsna wojna+ rozpoczęła się wkrótce po zwycięstwie w wyborach prezydenckich w Polsce antyrosyjsko nastawionego Lecha Kaczyńskiego i zatwierdzeniu na premiera jego brata Jarosława Kaczyńskiego".

"Wygranie niedawnych wyborów parlamentarnych w Polsce przez opozycyjną oraz bardziej pokojowo nastawioną do Rosji i Europy partię Platforma Obywatelska Donalda Tuska stwarza dobre przesłanki dla złagodzenia nieprzejednanego stanowiska Warszawy" - konstatuje dziennik.

Rosyjska Federalna Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego (Rossielchoznadzor) poinformowała w sobotę, że 23 października otrzymała list od głównego lekarza weterynarii Polski Ewy Lech, w którym ta zaproponowała rozpoczęcie inspekcji w polskich zakładach mięsnych w pierwszej połowie listopada.

Zastępca głównego lekarza weterynarii Krzysztof Jażdżewski wyjaśnił w rozmowie z PAP, że strona polska wydała zgodę na przeprowadzenie kontroli w mleczarniach, zakładach paszowych oraz dwóch przetwórniach mięsa, czyli w ok. 50 zakładach. Były one już kontrolowane przez Rosjan w latach 2004-2005.