"Dokładny wpływ na inflację można będzie wiarygodnie ocenić dopiero, gdy będzie wiadomo, które produkty żywnościowe zostały najbardziej poszkodowane przez sankcje i w jakiej formie " - stwierdził CS.

Sankcje, o które Moskwa oficjalnie ogłosiła w czwartek, CS nazywa "dramatyczną eskalacją odwetowych działań Rosji w reakcji na ogłoszone wcześniej sankcje zachodnie".

CS zwraca też uwagę na to, że restrykcje importowe zakrojone są na dużą skalę. Wprowadzone wstępnie na 12 miesięcy sankcje obejmują mięso, ryby, nabiał, warzywa i owoce.

Z tabeli dołączonej do komentarza wynika, że najbardziej na sankcjach ucierpi Ukraina - będąca największym eksporterem żywności do Rosji. Polska jest w grupie czterech największych eksporterów. Obok Ukrainy i Polski są w niej także Niemcy i Holandia.

Mocno poszkodowana przez sankcje będzie Litwa - eksport litewskich produktów umieszczonych na liście rosyjskich sankcji, to odpowiednik 2,5 proc. PKB tego kraju. Restrykcje uderzą też rykoszetem w rosyjskich eksporterów żywności na Ukrainę i do UE.

Według Credit Suisse 60 proc. wołowiny konsumowanej w Rosji pochodzi z importu, w przypadku serów jest to 50 proc., wieprzowiny 35 proc., masła 35 proc., oleju roślinnego 19 proc. Importowana żywność stanowi 25-30 proc. obrotów największych rosyjskich sieci handlu detalicznego.

"Choć większość importowanej żywności może znaleźć swój lokalny substytut, ubytku niektórych kategorii, jak np. ryb, czy owoców morza, nie da się zastąpić w krótkim czasie (), nie zanosi się też, by import z krajów uznawanych przez Rosję za neutralne, jak Białoruś, Turcja, Brazylia, czy Argentyna mógł uzupełnić braki" - zaznacza bank.

Credit Suisse nie spodziewa się reakcji na podażowy szok ze strony Centralnego Banku Rosji w postaci zacieśnienia polityki pieniężnej, ponieważ jak piszą analitycy banku, "importowe restrykcje są wrażliwymi działaniami politycznymi".