- W poniedziałek, wtorek będę rozmawiał w tej sprawie z Jeleną Skrynnik, minister rolnictwa Rosji. Uważam, że Polska, jako kraj członkowski Unii, a także przejmujący prezydencję, nie może stać biernie wobec tego problemu. Musimy się włączyć w jego wyjaśnianie - mówił na konferencji prasowej w czwartek Sawicki.

Ocenił, że "reakcja Rosji jest niewspółmierna do zagrożenia".

Rosyjskie służby sanitarno-epidemiologiczne (Rospotriebnadzor) ogłosiły w czwartek, że Rosja wprowadza zakaz importu świeżych warzyw, pochodzących ze wszystkich krajów Unii Europejskiej. W poniedziałek wprowadziła embargo na import warzyw niemieckich i hiszpańskich.

Zakaz importu z UE jest reakcją na zachorowania, wywołane przez groźny szczep bakterii pałeczki okrężnicy (EHEC). W Europie zmarło już 18 osób, głównie w Niemczech. Wstępne podejrzenia władz niemieckich, że źródłem zakażeń są ogórki z Hiszpanii, nie zostały potwierdzone.

Szef resortu rolnictwa wyjaśnił, że nie zna szczegółów rosyjskiego embarga na żywność z Unii. Zaznaczył, że decyzja w sprawie zakazu zapadła w środę wieczorem.

Na pytanie, czy możliwe jest, by Rosja wprowadziła zakaz importu tylko na niektóre gatunki warzyw, minister powiedział: nie sądzę, byśmy mieli do czynienia z wybiórczym działaniem Rosji.

Minister przypomniał, że Polska sprzedaje do Rosji głównie kapustę, jabłka i gruszki. Poza tym jesteśmy dużym eksporterem mrożonek. - To jeszcze nie sezon, miejmy nadzieję, że do czasu jego rozpoczęcia będziemy mieli sytuację wyjaśnioną - mówił.

Według danych resortu rolnictwa, w 2010 r. Polska wyeksportowała świeże i przetworzone warzywa o wartości 752 mln euro, wobec 640 mln euro w 2009 r. Do Rosji trafiły w ubiegłym roku warzywa o wartości ok. 120 mln euro (w 2009 r. ich sprzedaż wyniosła 75 mln euro).

Z danych Fundacji Programów Pomocy dla Rolnictwa wynika, że w 2010 r. Polska wyeksportowała 575 tys. ton. świeżych warzyw o wartości 471 mln euro (ok. 394 mln euro w 2009 r.). Najwięcej produktów trafia na rynek Unii Europejskiej (360 tys. ton). Ponad 210 tys. ton kupują kraje Wspólnoty Niepodległych Państw. Z tego najwięcej sprzedaliśmy Rosji - 120 tys. ton.

W opinii dr. Bożeny Noseckiej z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, wprowadzenie embarga przez Rosję - jest problemem dla Polski, bo Rosja to drugi co do wielkości odbiorca naszych warzyw po Niemczech - . Dodała, że "jeżeli embargo będzie dłuższe niż miesiąc, producenci mogą ponieść poważne straty". Na razie eksportowane są ubiegłoroczne warzywa.

Według Noseckiej, na zakazie mogą stracić przede wszystkim producenci pomidorów. Największa produkcja tych warzyw w szklarniach i pod folią ma miejsce w maju i w czerwcu, a znaczna jej część trafia na rosyjski rynek.

Sawicki poinformował, że Polska na razie nie bierze pod uwagę możliwości wystąpienia o odszkodowania za ewentualne straty, poniesione przez producentów warzyw. - Chcę najpierw, by odbyło się spotkanie w ramach unijnej Rady Ministrów Rolnictwa. Trzeba wysłuchać obu komisarzy, odpowiedzialnych za rolnictwo i zdrowie. Zobaczymy, co zaproponują - mówił.

Dodał, że na razie kryzys wywołany epidemią w niewielkim stopniu dotyka nasz kraj. Ale nikt nie ma 100 proc. gwarancji, że takie wydarzenie nie pojawi się i w innym państwie. Dlatego - jego zdaniem - nie można działać na zasadzie pochopnego przerzucania winy. "Niemcy nie znaleźli dotąd źródła zakażenia, tym bardziej karygodną rzeczą jest wskazywanie, kto jest winny" - podkreślił.

Sawicki zapewnił, że Polska żywność jest bezpieczna i pod stałą kontrolą sanitarną. Podkreślił, że kontrole, które są prowadzone dotyczą wszystkich owoców i warzyw, bez względu na to skąd pochodzą.