W ostatnim czasie Rosja wprowadziła w handlu z Ukrainą szereg restrykcji: nie przedłużyła kwot na wwóz ukraińskich rur, zakazała importu wyrobów jednego z największych producentów słodyczy, a w końcu zastosowała drobiazgowe kontrole ukraińskich towarów na rosyjskiej granicy. Zdaniem ekspertów, aby obronić swój eksport, Ukraina może skierować sprzedaż do krajów azjatyckich, południowoamerykańskich, a także zwiększyć obecność w Afryce i Europie. Potrzebna jest jednak wola polityczna i koordynacja działań rządu i biznesu.

Takiego zdania jest Anatolij Baronin, dyrektor ukraińskiej Grupy Analitycznej Da Vinci AG. Ekspert zaznacza, że Ukraina może rozwijać eksport nie tylko produktów spożywczych, ale też zaoferować produkcję z sektora technologii maszynowych, m.in. dla branży energetycznej.

Z tym stanowiskiem zgadza się prezes ukraińskiej firmy konsultingowej Action Data Group, Sergiej Daskału. W rozmowie z PAP mówi, że interesy władz kraju pokrywają się z interesami dużego ukraińskiego biznesu. Tracąc rynek Rosji jako źródła dochodu, państwo będzie wspierać wejście na nowe rynki. Podkreśla, że każda działalność eksportowa to przypływ waluty, a także dochodów w postaci ceł eksportowych i innych poborów podatkowych do budżetu kraju.

W ocenie prezesa Action Data Group ukraińscy eksporterzy w pierwszej kolejności skierują swoją produkcję na rynki Afryki, Ameryki Południowej i niektórych krajów z regionu Azji i Pacyfiku. - Myślę, że o wiele łatwiej będzie można się porozumieć co do standardów jakości np. w Nigerii, niż na rynkach europejskich - zaznacza.

Ekspert prognozuje, że na oswojenie nowych rynków zbytu Ukraińcy będą potrzebować około dwóch-trzech lat. Czas jest potrzebny zarówno na rozpoznanie rynków, jak i budowę znajomości marki. Dodaje też, że powodzeniem może się cieszyć produkcja z branży rolniczej, spożywczej, chemicznej, a także hutniczej.