Jeszcze w ubiegłym roku byliśmy głównym dostawcą mięsa na tamtejszy rynek. Dzięki sprzyjającym warunkom udało się wyeksportować prawie 80 tysięcy ton. Według ukraińskich danych, ubiegły rok był pod tym względem rekordowy. Sprzedaż polskich artykułów rolno-spożywczych wyniosła prawie 230 milionów dolarów.

Olexander Motsyk, ambasador Ukrainy w Polsce: to znaczy, że polska jest 3 partnerem handlowym dla Ukrainy.

Ten rok najprawdopodobniej nie będzie już tak wyjątkowy. Od kilku miesięcy widać zdecydowane osłabienie w handlu. Przyczyn jest kilka. Po pierwsze, problemy gospodarcze na rynku ukraińskim, co w rezultacie przekłada się na niewypłacalność tamtejszych odbiorców.

Po drugie kłopoty na rynku walutowym, w tym wahania wartości dolara czy euro, a po trzecie brak surowca w Polsce. To zmusza naszych eksporterów do oferowania wyższych cen skupu tuczników i przerzucania rosnących stawek na ukraińskich odbiorców.

Witold Choiński, Izba Gospodarcza Polskie Mięso: oferując w Polsce dwa dolary za kilogram mięsa nie są w stanie wygospodarować wyższej ceny, a przy tej cenie nie kupią mięsa, bo surowiec w Polsce jest teraz najdroższy w Europie.

Do tego dochodzi cło na polskie mięso, co sprawia, że rentowność handlu znacznie spadła. Sytuację mogłyby uratować dopłaty do poza unijnego eksportu. Do ich przywrócenia nawołują właściciele firm. Bruksela w tej sprawie jak na razie milczy.

Źródło: Agrobiznes/Radosław Bełkot

Podobał się artykuł? Podziel się!