Oświadczył o tym dziennikarzom Iwan Tomicz, przewodniczący Stowarzyszenia Farmerów i Prywatnych Właścicieli Ziemskich Ukrainy. Jego zdaniem dzisiaj z całą pewnością można powiedzieć, że w tych 6 obwodach 60 proc. urodzaju będzie niezebranych, w wyniku czego zmniejszy się ogólna ilość spożywczej pszenicy w skali Ukrainy. Tomicz uważa, że rząd musi natychmiast podjąć działania, żeby nie dopuścić do załamania cen na zboże paszowe.

"W okresie żniw posłowie Rady Najwyższej przebywali na wakacjach i nie wydzielono ani jednej grywny na zakup zboża od rolników zgodnie z Ustawą o państwowym wsparciu rolnictwa. Dzisiaj cena na zboże paszowe spadła poniżej700 grywien (około 309 PLN). I to jest najniższa cena zakupu zboża w Europie" - zaznaczył Iwan Tomicz.

Jak poinformowała agencja internetowa ForUm, z powodu ulewnych deszczy z 23 do 28 lipca, podniósł się poziom wody w rzekach basenu Karpackiego w 6 obwodach (Iwano-Frankowskim, Lwowskim, Winnickim, Czerwoneckim, Zakarpackim i Tarnopolskim), w wyniku czego zostały zalane 40 601 domów mieszkalnych, 33 882 ha pól uprawnych, uszkodzone 360 dróg samochodowych, 561 mostów pieszych. Ze strefy klęski żywiołowej ewakuowano 6 105 mieszkańców.

Nadal zatopionych jest 655 miejscowości, 57 383 ha pól uprawnych.
Straty urodzaju spowodowane żywiołem można będzie oszacować za tydzień. O tym zakomunikował dziennikarzom minister rolnictwa Jurij Mielnik.

Uściślił on, że w zachodnich regionach zostały zniszczone i uszkodzone 62,5 tys. hektarów zasiewów.
Suma strat szacuje się w przybliżeniu o 300 mln. grn. „Są to dane wstępne i będą podlegały uściśleniu, ponieważ gdzieś jeszcze woda nie zeszła, gdzieś na polach leży muł”- zaznaczył Mielnik.

Straty urodzaju w tym roku mogą osiągnąć od 5 do 7 miliardów grn. Zgodnie z normą optymalne terminy zbiorów wynoszą 14-15 dni, i przekroczenie tych terminów o tydzień-dwa doprowadza do strat urodzaju o 10-30 proc. Ale na Ukrainie realne terminy zbioru zboża trwają dłużej o 1,5-2 razy.

Przykładowo według danych prasowych w gospodarstwach obwodów Krymskiego i Odeskiego jeszcze w czerwcu zaczęto zbiór zboża, lecz prace trwają dotychczas, chociaż kończy się już się lipiec. Podobna sytuacja jest i w innych regionach, gdzie prace zatrzymują się z powodu ulewnych deszczy lub braku kombajnów.

Źródło: farmer.pl