Strona ukraińska 6 marca br. poinformowała stronę polską o zamiarze wprowadzenia nowych wymagań co do transportów wyjeżdzających z naszego kraju. Obowiązek posiadania zaświadczeń o braku obecności dioksyn w produktach wszedł w życie z dniem 9 marca br. Tak krótki okres wprowadzenia nowych obostrzeń może sugerować, że nakaz został wprowadzony w trybie pilnym.

Jednym z transportów, który utknął na granicy z powodu nowego nakazu, był samochód OSM Sierpc z 22 tonami sera. Partia towaru była przetrzymywana przez ukraińskie władze celne kilka dni. Jednak po interwencji GIW i Polskiej Izby Mleka transport został uwolniony, gdyż trafił na granicę przed 9 marca br. Jednak w tym momencie eksport na Ukrainę stał się nieopłacalny. Każda wysyłka generuje znaczące koszty. Żadna partia nie przejedzie przez granicę bez odpowiednich badań. Analizy są drogie i trwają około tygodnia - koszt jednego badania wynosi ok. 2000 zł. Myślę, że żaden producent nie będzie się teraz narażał na niepotrzebne straty - mówi Grzegorz Gańko, prezes OSM Sierpc.

Nie wiadomo, dlaczego Ukraińcy tak szybko zdecydowali się na wprowadzenie nowych zaświadczeń. Obawy mogą być spowodowane niedawno zakończoną aferą dioksynową w Niemczech. Trudno też powiedzieć, czy i kiedy Ukraina zniesie te wymagania. Ciągle prowadzimy rozmowy w tej sprawie ze stroną ukraińską - komentuje Krzysztof Jażdżewski, zastępca Głównego Lekarza Weterynarii.

Podobał się artykuł? Podziel się!