Minister rolnictwa Aleksiej Gordiejew twierdzi, że import wołowiny w tym roku wyrośnie prawie o 40 proc., dlatego ceny wołowiny na rosyjskim rynku całkowicie zależą od cen na wołowinę na Zachodzie. Nie ma natomiast żadnego problemu z mięsem drobiowym. W tym roku jego produkcja poszła w górę.

Generalnie, jak informują specjaliści, w br. produkcja mięsa wyrosła o 10 proc., lecz pozostała tendencja - wieprzowina wypiera z rynku wołowinę. I to, mimo że mięso wołowe jest zdrowszym produktem żywnościowym, a także, że odwrót od hodowli bydła negatywnie wpływa na produkcję mleka i wyrobów mlecznych. Nic więc dziwnego, że ceny mleka w Rosji wzrosły o 40 proc., a – wedle prognoz - ceny produktów mlecznych do początku 2008 r. mogą zwiększyć się jeszcze o 30-40 proc.

Dziś Rosja ma ok. 9,5 mln sztuk bydła, trzody chlewnej dwukrotnie więcej - 18 mln sztuk. Eksperci tłumaczą, że takie reguły dyktuje rynek. Hodowla krów mlecznych i mięsnych wymaga więcej czasu i jest droższa niż hodowla trzody chlewnej. A ludzie nie chcą płacić za wołowinę znacznie drożej niż za wieprzowinę. Jedynym rozwiązaniem tego problemu jest wsparcie przez państwo producentów bydła, uważają specjaliści.

Źródło: