Polskie przepisy określające zawartość pestycydów w produktach są w 99% zbieżne z przepisami Wspólnotowymi, w 1% te wymogi są u nas bardziej restrykcyjne niż w przepisach UE. Nie zmienia to jednak faktu, że eksporterzy z Unii muszą stosować wymogi rosyjskie z eksporcie produktów. Najwyższe dopuszczalne przekroczenia (NDP) w rosyjskich normach są jeszcze bardziej restrykcyjne niż unijne. Np. jabłka, które są konsumowane w UE mogą zawierać maksymalnie 0,5 ppm chlopiryfosu. Natomiast te, które trafiają na rynek rosyjski tylko 0,005 ppm tej substancji (100 razy mniej). Tak niskiego stężenia w zasadzie nie są w stanie wykryć laboratoria.

Eksporterzy produktów roślinnych muszą przedstawiać zaświadczenia stronie rosyjskiej o użytych w produkcji środkach ochrony roślin. Jeżeli dojdzie do naruszenia rosyjskich norm to wtedy wprowadzone zostaną certyfikaty.

Przyjęte memorandum przez Unię Europejską i Rosję na eksport produktów daje ciągłą możliwość sprzedaży produktów na wschód. Rosja nie może wprowadzić embarga. Jeśli przepisy rosyjskie nie podają NDP, nie został on także wskazany w kodeksie żywnościowych FAO, to wtedy przy eksporcie uznawany jest NDP obowiązujący w kraju pochodzenie produktów.

Wspólnota Europejska i Rosja zawarły porozumienie, w którym zobowiązują się do przestrzegania norm pozostałości pestycydów, azotanów i azotynów w produktach roślinnych, które będą trafiały na rynek wschodni. Przyjęte memorandum daje podstawę także Polsce do wznowienia eksportu produktów (owoców i warzyw) do Rosji.

Główny Inspektor Ochrony Roślin i Nasiennictwa nie marnuje ani jednego dnia. Już podjął w tym zakresie stosowne kroki. Został opracowany cykl szkoleń dla eksporterów.  Doprecyzowano przepisy.

Zobacz treść:

Źródło: farmer.pl