W ciągu roku firma planuje zwiększenie dostaw do 1600-1900 sztuk miesięcznie. Dyrektor generalny Finnish Meat Ltd Mikael Jansson poinformował, że na dzień dzisiejszy rosyjscy przetwórcy przetwarzają mięso importowane z Holandii i z niektórych innych krajów Europy. Kupują go po dość wysokich cenach. W sierpniu b.r. średnia cena zakupu 1 tony importowanej wieprzowiny wynosiła 100 tys. rubli (4082 USD).

Teraz przyszedł czas na żywe zwierzęta – uważają Finowie. Finowie będą zawozić zwierzęta do Wyborgu, a interes będzie się dobrze rozwijał będą wysyłali je do Petersburgu i Moskwy.

Cena sprzedaży żywych świń będzie dużo niższa od importowanego mięsa, ponieważ odległość między Wyborgiem a Finlandią wynosi tylko 60-70 km. W związku z tym mniejsze wydatki pójdą na transport - mówi Mikael Jansson. Według niego, cena świń będzie o 15 proc. niższa od innych importowanych do Rosji żywych świń.

Handel będzie łatwiejszy ze względów administracyjnych. Żywiec nie ma kwot wwozowych, a cło będzie wynosić 5 proc. Doliczając do tego 10 proc. VAT i tak się opłaca. Cło na mięso wynosi natomiast 1,5 USD za kilogram.

Rosyjscy handlowcy zaznaczają, że 90 proc. świń, wwożonych do regionu petersburskiego pochodzi z importu. Są one wwożone z Polski, Litwy, Estonii, Niemiec i Danii. Rosyjskie świnie są zbyt tłuste, w odróżnieniu od importowanych z innych krajów.

Według opinii handlowców petersburskiego rynku mięsa, zgłoszona ilość dostaw przez Finnish Meat Ltd jest mała i w żaden sposób nie wpłynie na rynek wieprzowiny w regionie. Dmitrij Gordiejew generalny dyrektor Mitlend Fud Grup zaznaczył, że rynek jest zrównoważony, lecz na nim zawsze znajdzie się miejsce dla nowego dostawcy.  Na razie ilościowo dostawy fińskie są po prostu śmieszne powiedział Gordiejew.

Zgadza się z nim Iwan Kara prezydent holdingu rolniczego Pułkowskij - takie miasto jak Petersburg zjada za dobę więcej wieprzowiny, niż firma fińska zamierza dostarczać miesięcznie.

Źródło: