Sawicki, który w czwartek brał udział w Międzynarodowym Forum Rolnym w Mediolanie odbywającym się w ramach Światowej Wystawy Expo 2015, mówił PAP, że o sprawie przekazania spółki Elewarr pod zarząd MSP mówiono na majowym posiedzeniu Rady Ministrów w obecności premier Ewy Kopacz. Jak wyjaśnił, chodzi o przyłączenie tej spółki do projektu budowy narodowego holdingu spożywczego, w skład którego wchodziłyby m.in. Krajowa Spółka Cukrowa (KSC), czy rynki hurtowe.

Sawicki podkreślił, że taka zmiana nie zamyka możliwości prywatyzacji Elewarru czy KSC. Dodał, że od półtora roku namawia rolników i grupy producenckie zajmujące się produkcją zbóż i rzepaku do nabycia tej spółki, ale na razie chętnych brak.

W opublikowanym w środę raporcie NIK negatywnie oceniła sprawowanie nadzoru właścicielskiego nad Elewarr sp. z o.o. przez prezesa Agencji Rynku Rolnego. Według NIK spółka "przestała pełnić kluczową rolę w stabilizacji rynku zbóż oraz w przechowywaniu zapasów interwencyjnych UE". NIK chce, by ministrowie rolnictwa i finansów rozważyli likwidację spółki. O nadużyciach w Elerwarze NIK powiadomiła prokuraturę.

Jak poinformował w środę szef gabinetu politycznego szefowej rządu Marcin Kierwiński, Ewa Kopacz na poniedziałek zaprosiła ministra rolnictwa na spotkanie.

W czwartek Sawicki, pytany o spotkanie z Kopacz ws. Elewarru, powiedział: "warto żebyśmy o tym porozmawiali". Zaznaczył, że resort rolnictwa ustosunkował się już do zarzutów NIK i czeka na odpowiedź.

"Jestem trochę zdziwiony, dlaczego jest odgrzewana sprawa sprzed trzech lat akurat w tym momencie" - powiedział Sawicki, odnosząc się do raportu NIK. Dodał, że Elewarr nie jest spółką Skarbu Państwa, a spółką prawa handlowego - jednoosobową spółką ARR; oznacza to, że Elewarr musi na siebie zarobić.

"NIK z jednej strony dokonuje oceny politycznej, nie uwzględniając realiów prawnych, z drugiej zaś wskazuje, co ewentualnie rząd w danej sprawie spółki prawa handlowego ma zrobić. Jest to zdumiewająca interpretacja i ocena. NIK ma prawo do kontroli, ale z pewnością nie ma prawa do wskazywania dróg rozwiązywanie tego problemu" - uważa Sawicki.