Minister Sawicki spotkał się w środę w Waszyngtonie z szefem resortu rolnictwa USA Thomasem Vilsackiem oraz szefami komisji rolnictwa amerykańskiego Senatu i Izby Reprezentantów. Głównym celem tych rozmów były zabiegi na rzecz otwarcia rynku amerykańskiego na polskie produkty, w tym jabłka, gruszki oraz drób i produkty drobiowe.

"Głęboko wierzę, że w 2016 roku polskie jabłka będą obecne w Stanach Zjednoczonych, ale czy będą jeszcze w 2015 roku - gwarancji nie ma" - powiedział Sawicki dziennikarzom. Jak relacjonował, w Waszyngtonie usłyszał obiecujące zapewnienia, że strona amerykańska będzie starała się "maksymalnie skrócić i przyspieszyć" niezbędne procedury.

Dodał, że jeszcze wcześniej, bo już w 2015 roku do USA powinien trafić polski drób i wyroby drobiowe, gdyż z pomyślnym wynikiem zakończyły się już amerykańskie inspekcje u polskich producentów. Ponadto Polska zabiega o zgodę na uruchomienie sprzedaży do USA wołowiny oraz jaj kurzych i przetworów jajecznych, ale zajmie to więcej czasu.

Sawicki zastrzegł, że ostateczne decyzje w tych sprawach zależą nie tylko od samej administracji USA, ale też związane są z silnym rolniczym lobby w USA, które chce chronić swój rynek. "Nie zapominajmy, my jesteśmy pierwszy eksporterem jabłek na świecie, ale mimo wszystko mniejszym producentem niż USA. Oni są na drugim miejscu, a my na trzecim" - powiedział. Wskazał, że nie można przewidzieć, jak duży będzie eksport polskich jabłek do USA, bo będzie to też zależało od samych sadowników. Wyraził jednak opinię, że polskie jabłka przebiją się na tutejszym rynku ze względu na ich wysoką jakość.

Sawicki przyznał, że w rozmowach w Waszyngtonie używał też argumentu dobrej, sojuszniczej współpracy politycznej z USA. Zwrócił uwagę, że polscy rolnicy padli ofiarą embarga nałożonego przez Rosję na UE i USA w związku z konfliktem ukraińskim. "Element geopolityczny ma znaczenie na tempo otwierania się rynku USA na polskie produkty" - ocenił. Zaznaczył jednak, że USA też mają ogromne oczekiwania jeśli chodzi o otwarcie Europy dla amerykańskich produktów rolnych.

Ma to zapewnić negocjowana obecnie między USA a Unią Europejską Transatlantycka Umowa Handlowo-Inwestycyjna (TTIP). Ale trwające od dwóch lat negocjacje są bardzo trudne; po obu stronach Atlantyku są różne interesy i obawy związane z liberalizacją handlu. W Europie wielkie wątpliwości budzą właśnie kwestie dotyczące amerykańskiego rolnictwa, w tym produktów modyfikowanych genetycznie (GMO), stosowanie chlorowania kurczaków i obecność hormonów wzrostu w wołowinie.