- Czym bliżej wyborów, tym miłość konkurencji politycznej do rolników i polskiej wsi wzrasta - podkreślił Sawicki na poniedziałkowej konferencji prasowej w Warszawie.

-  Wczoraj mieliśmy festiwal pana Jarosława Kaczyńskiego, który ponownie oświadczył, że 8 lat, które za nami, nie przyniosły rolnictwu nic dobrego. Trzeba być ślepym i głuchym, by nie widzieć, jak w ciągu ostatnich ośmiu lat zmieniło się polskie rolnictwo, jak solidnie przepracowali ten okres polscy rolnicy i polscy przetwórcy. Trzeba nie mieć szacunku dla tej grupy zawodowej, by nie widzieć, że w tym czasie wartość produkcji rolniczej w Polsce wzrosła o ok. 40 proc., a eksport wzrósł z kilku miliardów euro do 22 mld euro (w 2014 r.) - powiedział minister.

Odniósł się też do wypowiedzi opozycji, że - instytucje, które obsługują rolnictwo muszą działać uczciwie, nie mogą uczestniczyć w grach cenowych.

Sawicki przypomniał, że do tej kwestii odniósł się podczas dożynek w Spale prezydent Andrzej Duda, jak również Jarosław Kaczyński. - Najpierw żądają oni, by spółka Elewarr kupowała od rolników drożej i płaciła więcej, kształtowała ceny, choć wiedzą, że jest to spółka prawa handlowego i nie może stosować takiej praktyki; a potem żeby sprzedawała rolnikom po cenach zaniżonych" - mówił Sawicki. "Jestem ciekawy czy Jarosław Kaczyński ma stosowny budżet i uprawnienia do tego, by wyrównać straty tej spółce, kiedy będzie je ponosiła? - pytał.

Sawicki odniósł się też do kwestii ochrony polskiej ziemi. - Kaczyński zbyt długo przebywał w willi na Żoliborzu i nawet nie zauważył, że jego prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o kształtowaniu ustroju rolnego, ustawę, która na wzór francuski i niemiecki chroni polską ziemię i nie tylko przed wykupem przez cudzoziemców, ale także przez wykupem przez krajowe +słupy+ - zaznaczył Sawicki. Według niego gdyby szef PiS rozejrzał się, to dostrzegłby tych, co korzystają z prawa związkowego i wykorzystują swoją pozycję do kupowania ziemi dla własnych gospodarstw.

Zdaniem ministra kolejnym kłamstwem politycznym powtarzanym od wielu lat jest konieczność wyrównania dopłat bezpośrednich dla polskich rolników.

- Pytałem w Spale pana prezydenta, do kogo mamy równać? Do Malty i Cypru? Tam nie ma rolnictwa, dlatego są tak wysokie dopłaty nawet 500 euro do hektara. Czy ewentualnie równać do Rumunii, Hiszpanii Wielkiej Brytanii, gdzie dopłaty są zdecydowanie niższe - zaznaczył Sawicki.