Do naszej redakcji wpływa rocznie kilkanaście zgłoszeń, w których czytelnicy proszą nas o interwencję w kwestii sporu o granicę działek. Rocznie, sądy rozpatrują przynajmniej kilkaset takich spraw. Kłótnia o miedzę to temat, który warto opisać, bo rolnicy często nie wiedzą jakie mają prawa i do kogo mogą się odwoływać. Postanowiliśmy porozmawiać z doświadczonym geodetą i zapytać go dlaczego tak często dochodzi do kłótni o granicę działek. 

- Taka jest niestety natura człowieka, że kosztem drugiej osoby stara się coś tam zyskać. Nie chodzi tu nawet o czysto ekonomiczny rachunek, bo ile można zarobić kiedy zwiększymy swój grunt o metr szerokości?- pyta się retorycznie pan Łukasz, który nie zgodził się na podanie swojego nazwiska. Nasz rozmówca jest geodetą z województwa zachodniopomorskiego, który z konfliktami rolników ma do czynienia od blisko 20 lat.

-  Nie ma reguły , choć zazwyczaj spory wynikają z niechęci do sąsiada, zrobienia mu na przekór, nigdy z racjonalnych pobudek. Narzędzia, którymi obecnie dysponujemy odbierają bardzo dokładny sygnał GPS-u, tu nie ma szans na pomyłkę. Te mogą się zdarzać w lasach, kiedy ten sygnał jest zagłuszany, ale nie na łysym polu - przekonujee.

Kilka lat temu do geodety zgłosił się rolnik, który kupił działkę pod budowę domu. Grunt był dość spory bo liczył około 3 hektarów. Pan Łukasz musiał wytyczyć 16 punktów geodezyjnych.

- Proszę sobie wyobrazić, że w przypadku aż 8 punktów musiałem wchodzić daleko za płot sąsiada. Po prostu sąsiedzi, którzy graniczyli z gruntem mojego klienta poszerzali swoje działki, myśląc, że nikt się nie zorientuje. Rekordzista zagarnął 300 metrów - przyznaje.

- Na szczęście rolnik nie wymagał od sąsiadów, by ci przesunęli swój płot. Zaproponował im wykup zajętej ziemi na preferencyjnych warunkach. Skorzystali prawie wszyscy. Jeden powiedział tylko, że nie ma pieniędzy i nic nie zmienia. Takie postępowanie to rzadkość, ale i problem dla samego sprzedającego - przyznaje geodeta.

Okazuje się, że po 3 latach do rolnika zgłosił się urząd skarbowy, który naliczył mu opłatę za "sprzedaż działki w okresie krótszym niż 5 lat". Nie pomogło tłumaczenie, że to nie była to sprzedaż, a jej pomniejszenie. Doliczona została mu dodatkowa opłata.