Australia zapowiadała, że nie zmieni decyzji, dopóki Indonezja nie zapewni właściwego traktowania zwierząt. Eksport żywych zwierząt do Indonezji przez Australię wart jest 350 milionów dolarów rocznie. Indonezja jest największym rynkiem zbytu australijskiego bydła rzeźnego. Ok. 40 proc. wołowiny jedzonej w Indonezji pochodzi ze zwierząt importowanych z Australii.

Australijski minister rolnictwa Joe Ludwig wyraził w środę przekonanie, że indonezyjskie rzeźnie spełniają australijskie standardy. - Zniosłem tymczasowy zakaz, żebyśmy mogli w dalszym ciągu wspierać przemysł, który jest kluczowy, korzystny dla gospodarki australijskiej i dla wymiany handlowej zarówno Australii, jak i Indonezji - powiedział minister. Dodał, że eksporterzy będą musieli nadzorować w jakich warunków transportowane jest bydło i czy trafia do rzeźni "spełniających międzynarodowe standardy".

Australijscy hodowcy ostrzegali, że decyzja o wstrzymaniu eksportu oznacza likwidację miejsc pracy, a w wyniku nadprodukcji w kraju ceny wołowiny mogą znacznie spaść.

Informację o zniesieniu zakazu eksportu z zadowoleniem przyjęło indonezyjskie ministerstwo rolnictwa, na dzień przed wizytą w Dżakarcie ministra spraw zagranicznych Kevina Rudda, który miał rozmawiać o przywróceniu eksportu.

W australijskich rzeźniach bydło przed ubojem jest pozbawiane przytomności. Natomiast większość rzeźni w Indonezji stosuje tradycyjny islamski sposób uboju, polegający na podrzynaniu gardeł przytomnym zwierzętom. Śmierć wskutek wykrwawienia następuje dopiero po kilku minutach. Podobał się artykuł? Podziel się!