- Nie możemy pozwolić na to, by krótkoterminowe wzrosty cen żywności miały niszczące, długoterminowe konsekwencje dla ludzi najbiedniejszych i najbardziej bezbronnych - zaapelował nowy szef banku, który jest z wykształcenia lekarzem.

Dodał, że Bank Światowy wraz z partnerami monitoruje sytuację na rynku żywności, by móc interweniować, pomagając rządom podjąć decyzje polityczne łagodzące skutki wzrostu cen.

Silna susza w środkowozachodnich stanach USA sprawia, że prognozy dotyczące plonów w Ameryce trzeba było poważnie zrewidować. Susze panują też w Rosji, na Ukrainie i w Kazachstanie, a nadmiar opadów w Europie i źle zapowiadający się sezon monsunowy w Indiach dopełniają niepokojącego obrazu przyszłych zbiorów - wyjaśnia agencja Reutera.

Ceny pszenicy podskoczyły od połowy czerwca o ponad 50 proc., a kukurydzy o ponad 45 proc. Wzrosły też ceny soi - w ciągu ostatnich trzech miesięcy o blisko 30 proc., a o ponad 60 proc. od zeszłego roku.

Bank Światowy podkreśla, że jest gotów pomóc władzom poszczególnych krajów i ma przygotowane programy doradcze, plany inwestycyjne związane z rolnictwem, ścieżki szybkiego finansowania i inne mechanizmy pomocowe, które złagodzą skutki wzrostu cen.

Kim kładzie jednak nacisk na to, że krótkoterminowa pomoc Banku nie zastąpi długofalowych planów dotyczących rolnictwa i inwestycji w tym sektorze, więc rządy muszą mieć stabilną, rzeczową, średnio- i długookresową politykę w tej dziedzinie, zwłaszcza zaś w krajach biednych.

Ekspert Banku ds. zarządzania ryzykiem w rolnictwie Marc Sedler przypomniał w rozmowie z Reutersem, że w ciągu pierwszego tysiąca dni życia dziecka rozwija się 80 proc. jego mózgu. - Tak więc niedożywienie w ciągu tego tysiąca dni ma długotrwałe konsekwencje - zaznaczył.