- W dniu dzisiejszym odbyło się spotkanie b2b (business to business) polskich i białoruskich firm. Rozmowy zorganizowały Wydział Promocji Handlu i Inwestycji przy ambasadzie RP wraz z Białoruską Izbą Przemysłowo-Handlową - powiedział PAP kierownik WPHI Piotr Masajło.

Są to firmy, które zgłosiły się wcześniej do WPHI z prośbą o pomoc w poszukiwaniu partnerów. Białoruska Izba Przemysłowo-Handlowa dobrała potencjalnych kontrahentów na podstawie szczegółowych profili dostarczonych przez stronę polską. "Każda z firm odbyła co najmniej cztery, ale w większości przypadków znacznie więcej spotkań. Jest to wystarczająca liczba, żeby nawiązać pierwsze kontakty i dokonać pewnej weryfikacji pod kątem dalszej ewentualnej współpracy" - ocenił Masajło.

Jak podkreślił, również białoruskie firmy są zainteresowane współpracą z Polską. - Według białoruskich statystyk za 2016 r. 43 proc. polskiego eksportu to żywność, produkty rolno-spożywcze. Jeśli dodamy do tego maszyny i urządzenia związane z rolnictwem, to można szacować, że jest to ok. połowy naszego eksportu - stwierdził Masajło.

Na targach Biełagro obecne są przede wszystkim polskie firmy oferujące technologie przetwórstwa żywności oraz maszyny i urządzenia rolnicze. - Takich firm jest co najmniej 20, siedem z nich ma swoje własne stoiska, są to już firmy z dużym doświadczeniem pracy na tym rynku. Pozostali prowadzą rozeznanie, w większym stopniu posiłkują się naszym wsparciem - dodał kierownik WPHI.

Polscy przedsiębiorcy przyznają, że - pomimo rozmachu mińskiej wystawy - na białoruskim rynku odczuwalny jest kryzys, brakuje pieniędzy na inwestycje. Firmy już współpracujące z Białorusią nie liczą w tym roku na lawinowy wzrost eksportu, ale raczej na utrzymanie się na rynku.

Z kolei ci, którzy myślą o wejściu na Białoruś, powinni zawczasu poszukać źródeł finansowania. "Ze strony białoruskiej jest otwartość, ale trzeba tu przyjść z pieniędzmi. Wchodzą tu w grę kredyty Banku Gospodarstwa Krajowego czy Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, bo w Polsce kredyty są dużo tańsze" - mówił Masajło.