Około 1,5 biliona dolarów straci w tym roku brazylijski przemysł mięsny, szacują wstępnie eksperci.  To ogromna strata, choć biorąc pod uwagę jej rozmiary i tak nie jest tak duża, jak pierwotnie oceniali to fachowcy. Brazylijczycy umiejętnie odzyskują rynki zbytu i bardzo dynamicznie wychodzą z kryzysu. Choć nie ułatwia im tego fakt, że kraj wciąż żyje aferą, a ostatnie dni przynoszą kolejne rewelacje.

Niedawno Prokuratura Generalna potwierdziła, że jest w posiadaniu nagrań, na których jeden z współwłaścicieli gigantycznego brazylijskiego koncernu mięsnego JBS przyznaje, iż w aferę zamieszany jest obecny prezydent Brazylii. Od 2010 roku koncern miał otrzymywać łapówki. Nie wpływa to jednak znacząco na sytuację na rynku. Przykładem tego jest choćby eksport  do Rosji, który zwiększono  aż o 40 procent. Był on największy od października 2015 roku. Embarga na produkty z Brazylii nie wprowadziły również Stany Zjednoczone. Ich marcowy eksport wyniósł 5.749 tys. ton i był większy aż o... 138 procent w porównaniu z analogicznym miesiącem zeszłego roku.

Na większy import brazylijskiej wołowiny w marcu zdecydowały się również Iran, Arabia Saudyjska i Izrael.

Najbardziej nieufnie do mięsa z Ameryki Południowej podchodzą obecnie kraje Unii Europejskiej. Import krajów wspólnoty europejskiej zmniejszył się aż o 30 procent. Nie ma się zresztą czemu dziwić. O całym procederze, który wyszedł na jaw w marcu, Komisja Europejska nie została nawet oficjalnie poinformowana. Informacje dotarły z mediów.

Czytaj również: UE będzie kontrolować 100 proc. mięsa z Brazylii na granicach

Przypomnijmy, w połowie marca brazylijska policja federalna wydała 38 nakazów aresztowania urzędników i pracowników zakładów przetwórstwa mięsa w związku z zarzutami, że niektóre z największych firm z branży od lat wręczały łapówki inspektorom sanitarnym, by móc sprzedawać zepsutą wołowinę i drób. Wśród oskarżonych firm oprócz giganta BRF jest także JBS, największy eksporter wołowiny na świecie.

 

 

Podobał się artykuł? Podziel się!