Proces rozpoczął się w poniedziałek w Lyonie.

46-letni Paul Francois, uprawiający zboże, nawdychał się w 2004 roku produkowanego przez Monstanto pestycydu Lasso, kiedy czyścił zbiornik urządzenia do oprysku. W rezultacie zapadł na zdrowiu i miał problemy neurologiczne, które wymagały kilkakrotnych pobytów w szpitalu.

Francois stosował Lasso na kilku hektarach z posiadanych 400. Twierdzi, że Monsanto nie wyszczególniło w prawidłowy sposób składników preparatu na etykiecie.

Obwinia on również koncern za kontynuowanie sprzedaży preparatu, zabronionego wówczas już w Belgii, Wielkiej Brytanii i Kanadzie. Stosowanie Lasso zakazane zostało we Francji dopiero w 2007 roku.

 - Chcemy, żeby sąd uznał Monsanto za winne szkód i aby stwierdził, że koncern nie respektował wymogu umieszczania na etykiecie informacji o produkcie - powiedział w sądzie adwokat rolnika, Francois Lafforgue.

We włosach i moczu farmera w rok od czasu, kiedy czyścił zbiornik, znaleziono ślady chemikaliów użytych w produkcji Lasso.

Zdaniem prawnika koncernu Jean-Philippe'a Delsarta, niemożliwe jest znalezienie śladów produktu w siedem miesięcy od inhalacji. Według niego rolnik powinien był zakładać maseczkę.

We Francji przeciwko Monsanto toczy się kilka procesów.

Francuski rząd stara się o zakaz dla genetycznie modyfikowanej kukurydzy MON 810, której ziarno do zasiewu produkuje Monsanto. Odmiana 810 jest jedyną, na jaką koncern uzyskał zgodę w Unii Europejskiej.