Po zmianach taryf celnych, więcej producentów soi będzie mogło korzystać z rabatów, złagodzone zostaną też restrykcyjne cła, zapowiadane w przypadku dalszego wzrostu cen światowych, a co za tym idzie potencjalnych zysków argentyńskich eksporterów.

Zamiast 95-procentowych ceł po przekroczeniu ceny 600 dol. za tonę, wprowadzono górny przedział cenowy na poziomie powyżej 750 dol. za tonę, obniżając jednocześnie maksymalną stawkę celną do 52,7 procent. Obecnie ceny argentyńskiej soi wynoszą ok. 470 dol. za tonę, przy takim poziomie ceny eksportowe wynoszą ok. 40 procent.

Organizacje rolników i eksporterów twierdzą, że zmiany mają charakter "kosmetyczny". Od wprowadzenia w marcu systemu ceł w eksporcie soi zorganizowały one trzy kolejne fale protestów, zaostrzających kryzys polityczny i gospodarczy w kraju rządzonym od 8 miesięcy przez centrolewicową prezydent Cristinę Fernandez.

"W zasadzie to nie rozwiązuje problemu. Producenci będą nadal płacić dokładnie tyle, co po wprowadzeniu ceł 11 marca" - - oświadczył Ricardo Buryaile, wiceprzewodniczący Argentyńskiej Konfederacji Rolników.

Produkcja soi w Argentynie wzrosła w ciągu ostatnich 10 lat o 142 procent, ponieważ rolnicy przerzucali się na tę uprawę po wprowadzeniu przez rząd ograniczeń celnych i podatkowych w eksporcie tradycyjnych produktów - wołowiny i pszenicy. Rząd twierdzi, że nowe taryfy w eksporcie soi mają zapobiec nadmiernej monokulturze, groźnej dla wewnętrznego rynku rolno-spożywczego kraju.

Argentyna zaczęła wprowadzać cła w eksporcie produktów rolnych w 2002 roku, w okresie głębokiego kryzysu gospodarczego. Od tego czasu rozszerzała system ceł wywozowych.

Ostatnie konflikty z rolnikami doprowadziły ponownie do nerwowości na giełdzie, spadku cen obligacji panstwowych i zmusiły bank centralny do sprzedaży dolarów za peso w celu ponownego wzmocnienia argentyńskiej waluty, która w ostatnim ćwierćwieczu kilkakrotnie przechodziła głębokie kryzysy zaufania.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!