Kubańskie media poinformowały w piątek o tej decyzji rządu umotywowanej koniecznością zwiększenia produkcji rolnej w sytuacji, gdy w ubiegłym roku PKB wyspy zmalał o 0,9 proc. mimo szybkiego wzrostu turystyki zagranicznej.

Licząca 11,4 mln mieszkańców Kuba, którą odwiedziły w 2016 roku 4 mln zagranicznych turystów (w tym roku ma ich być 4,2 mln) importuje 80 proc. żywności.

Główną przyczynę recesji stanowi kryzys gospodarki Wenezueli - najważniejszego partnera handlowego Kuby. Wenezuela dostarcza wyspie ropy naftowej po cenach niższych, niż rynkowe częściowo w zamian za usługi wyjeżdżających służbowo do Wenezueli kubańskich lekarzy i średniego personelu medycznego.

Kubański wicepremier Marino Murillo, który jest szefem Stałej Komisji ds. Rozwoju, powiedział informując o przedłużeniu umów dzierżawnych z indywidualnymi rolnikami, że rezerwa nadających się do uprawy gruntów na Kubie jest bardzo ograniczona.

Sprawia to - jak oświadczył Murillo - trudny dostęp do źródeł wody, znaczne oddalenie osiedli ludzkich od dostępnych areałów ziemi uprawnej i plaga subtropikalnego chwastu - krzewu marabu, czyli afrykańskiej odmiany mimozy zawleczonej na Kubę półtora wieku temu. Jego zwalczanie środkami chemicznymi jest trudne i kosztowne.

Po zmianach własnościowych związanych z rewolucją, przez długie lata ten nieendemiczny chwast zarastał areały niegdyś uprawnych gruntów należących do dawnych wielkich majątków rolnych.

Podobał się artykuł? Podziel się!