- Warto sobie uświadomić, że do XX wieku ludzkość obywała się bez paliw kopalnych. Dopiero węgiel, ropa naftowa i gaz ziemny, które w zeszłym stuleciu weszły do wielkiego użycia, spowodowały gwałtowny wzrost stężenia dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych w atmosferze - powiedział Nowicki na środowej konferencji prasowej.

Były minister środowiska dodał, że gazy cieplarniane absorbując ziemskie promieniowanie podczerwone, które nie może ulecieć w kosmos, powodują wzrost średniej temperatury na Ziemi. - To niestety w Polsce nie trafia do ludzi. Patrząc teraz przez okno możemy mieć czasami inne wrażenie, ale ocieplenie klimatu jest faktem - podkreślił Nowicki.

Jego zdaniem, powinien nastąpić znaczący wzrost udziału odnawialnych źródeł (OZE) w produkcji energii. - To trochę potrwa, ponieważ OZE de facto dopiero zaczęły się rozwijać, (...) ale, jeżeli nadal będzie wzrastać emisja CO2, to konsekwencje dla cywilizacji i dla przyrody będą dramatyczne - ocenił Nowicki.

Dr Andrzej Kassenberg z Instytutu na rzecz Ekorozwoju dodał, że społeczeństwo należy uświadomić, iż destabilizacja światowego ekosystemu będzie dla nas bardzo kosztowna. Zaznaczył, że według różnych szacunków, od 2001 do 2011 roku Polska wydawała rocznie 3 mld zł na walkę z ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi takimi jak np. powodzie czy huragany. Kassenberg ocenił, że wielkim problemem będą także tzw. uchodźcy klimatyczni, których liczba jest szacowana na ok. 200 mln. - Skoro UE nie poradziła sobie z tysiącami uchodźców z Libii, to jak poradzimy sobie z tak wielką masą ludzi - zaznaczył ekspert.

- Według naukowców wzrost średniej temperatury na Ziemi o 2 stopnie Celsjusza spowoduje nieprzewidywalne zmiany. Według Międzynarodowej Agencji Energii, wyemitowaliśmy do atmosfery 80 proc. tego, co powinniśmy wyemitować do 2035 roku - dodał Kassenberg. Jego zdaniem, jeżeli światowa polityka klimatyczna się nie zmieni, to już w 2017 roku możemy przekroczyć limit emisji gazów cieplarnianych.

Wiceminister środowiska Beata Jaczewska powiedziała, że problemy polityki i zmian klimatycznych są często bagatelizowane. - W światowych negocjacjach klimatycznych coraz mniej mówi się o klimacie, a bardziej o wspólnym modelu rozwoju gospodarczego na świecie. Wspólnym mianownikiem jest nadal poszanowanie środowiska, ale dyskusja przedryfowała w kierunku energetyki. Stąd dyskusja o źródłach energetycznych w obliczu rosnącego zapotrzebowania na energię elektryczną, stała się dyskursem klimatycznym - oceniła wiceminister. Według Jaczewskiej, dlatego też nadchodzące globalne negocjacje na temat nowego porozumienia klimatycznego, które miałoby zacząć obowiązywać po 2020 roku, są takie ważne. Przypomniała, że rozpoczną się one na listopadowym szczycie klimatycznym ONZ w Warszawie.

Podobał się artykuł? Podziel się!