Podkreśla, że na tak atrakcyjnym rynku jest silna konkurencja. Zwrócił także uwagę, że wysyłamy tutaj produkty, które w Polsce i w Europie nie są atrakcyjne jak np. nogi przednie i tylne wieprzowe, żeberka czy kości. - Ceny uzyskiwane za produkty są niezwykle atrakcyjne i o ten rynek należy zabiegać, należy tu być obecnym, także poprzez działania promocyjne. Rynek azjatycki jest specyficzny, trudno tu nawiązać współpracę, ale gdy już jest nawiązana i właściwie prowadzona, to są to wierni kontrahenci - uważa prezes Różański. - Warto o nich zabiegać - dodaje.

Działania jakie podejmuje UPEMI służą nawiązywaniu kontaktów. - Jest to daleka droga przed nami, aby być na tym rynku, jak chciałby minister Sawicki, w pierwszej trójce, ale uważam, że takie rzeczy są dla mnie możliwe - podkreśla prezes UPEMI.

Polskie firmy są już obecne w kilki krajach Azji. - Działamy w Wietnamie - jest to rynek niesłychanie rozwojowy, gdyż w kraju o powierzchni zbliżonej do Polski, mieszka blisko 90 mln ludzi. Są to nowi konsumenci, otwierający się na świat. Zdają sobie sprawę, że bez otwarcia się na świat jak to zrobiły Chiny, nie będą mieli szans rozwoju. Mamy już kolejny krok zrobiony w celu intensywnej wymiany handlowej z Chinami. Dwa lata temu uzyskaliśmy pozwolenie dla składów drobiarskich, a w roku uzyskaliśmy pozwolenie dla kilku zakładów mięsa czerwonego, co spowodowało, że będziemy mogli teraz bezpośrednio, omijając już pośredników z Honkongu i Wietnamu, sprzedawać tam nasze produkty mięsne - mówi Wiesław Różański. Do akceptacji przez chińskie władze czeka jeszcze siedem kolejnych polskich zakładów.

Podkreśla, że rynek chiński jest także bardzo wymagający, ale jest to rynek ogromnych możliwości. - Miesięcznie konsumenci zjadają tam 800 tysięcy ton wieprzowych nóg przednich i tylnych - mówi. Podobał się artykuł? Podziel się!