Sekretarz generalny związku Udo Hemmerling zaznaczył, że Rosja jest ważnym rynkiem dla niemieckich producentów mięsa i mleka. Z drugiej strony - jak zastrzegł - od jesieni na rynku rosyjskim obowiązuje praktycznie i tak embargo na te produkty, ponieważ strona rosyjska obawia się o bezpieczeństwo żywności. Zdaniem Hemmerlinga ostrożność Rosjan podyktowana jest względami politycznymi. Jak wyjaśnił, inne rodzaje żywności - wołowina, drób czy zboże nie odgrywają większej roli w niemieckim eksporcie do Rosji.

Hemmerling zwrócił uwagę, że zakaz importu produktów rolniczych uderzy też w obywateli Rosji. "Rosja szkodzi sama sobie. Ceny wieprzowiny już teraz znacznie wzrosły. Rosyjscy konsumenci zapłacą za sankcje wprowadzone przez własny rząd" - podkreślił.

Tygodnik "Der Spiegel" napisał w internetowym wydaniu, że negatywne skutki sankcji dla gospodarki rosyjskiej będą znacznie poważniejsze niż gotów jest przyznać Putin. "Reakcja Kremla nie ma nic wspólnego z ekonomicznym rozsądkiem" - cytuje tygodnik rosyjską finansistkę Sławę Rubinowicz.

Prezydent Władimir Putin podpisał wieczorem dekret o zakazie importu rolnego z państw, które nałożyły sankcje na Rosję. Taki zakaz lub ograniczenie ma obowiązywać przez rok. W dekrecie nie wymieniono żadnych konkretnych krajów ani produktów, które mają zostać objęte obostrzeniami. Wydano jednocześnie polecenie, aby wskazał je konkretnie rosyjski rząd.

Podobał się artykuł? Podziel się!