Strajk, w trakcie którego rolnicy wstrzymają wszelkie dostawy ziarna i innych produktów rolnych, ma potrwać do środy. Producenci rolni od 3 miesięcy domagają się cofnięcia niekorzystnego dla nich systemu kroczących ceł wywozowych na produkty rolne, przede wszystkim na bardzo intratną w warunkach światowego kryzysu soję, w produkcji której Argentyna należy do czołówki światowej.

W końcu maja, pod presją strajkową, rząd złagodził wprowadzony w marcu system opłat celnych, pozwalający skarbowi państwa przejmować znaczną część zysków z eksportu, zwłaszcza w przypadku szczególnego wyśrubowania cen soi i innych produktów na rynkach światowych.

4 główne związki rolników argentyńskich uznały to złagodzenie za niewystarczające, "czysto kosmetyczne" i kontynuowały protesty, ale przed tygodniem, pod naciskiem części opinii publicznej, odczuwającej coraz większe braki w podstawowym zaopatrzeniu, a także pracowników transportu, których strajk pozbawiał pracy, postanowiły zawiesić akcje protestacyjną i przywrócić normalne dostawy zbóż i innych produktów rolnych na rynek wewnętrznych.

Blokady doprowadziły do zepsucia się wielu przewożonych produktów, które wyrzucano przy drogach, co po pokazaniu w telewizji budziło sprzeciw społeczeństwa argentyńskiego, którego jedna czwarta żyje w ubóstwie.

Dodatkowym czynnikiem stał się apel kościoła o ustąpienie "w geście dobrej woli", a także przemówienie radiowe i telewizyjne pani prezydent Cristiny Fernandez, która potępiła trwający od dawna strajk i oświadczyła, że na przerwanie pracy na 90 dni mogą sobie pozwolić tylko ludzie bogaci.

Związki ugięły się, ale zapowiedziały "pozostanie w pogotowiu strajkowym, co czasu wycofania przez rząd ceł". Jednak w wielu regionach blokady i protesty spontanicznie kontynuowano również w tym tygodniu, co z kolei skłoniło rząd w ostatnich dniach do podjęcia próby ich przełamania siłą, nawet przy wykorzystaniu sił specjalnych do walki z demonstrantami.

(...) Dzięki złagodzeniu taryf celnych w końcu maja więcej producentów soi będzie mogło korzystać z rabatów i ulg. Zmniejszone zostają też restrykcyjne cła, zapowiadane w przypadku dalszego wzrostu cen światowych, wprowadzane w celu przejęcia przez państwo części potencjalnych zysków argentyńskich eksporterów.

Zamiast 95-procentowych ceł po przekroczeniu ceny 600 dol. za tonę, wprowadzono górny przedział cenowy na poziomie powyżej 750 dol. za tonę, obniżając jednocześnie maksymalną stawkę celną do 52,7 procent. Obecnie ceny argentyńskiej soi wynoszą ok. 470 dol. za tonę, przy takim poziomie cła eksportowe wynoszą ok. 40 procent.

Argentyna jest jednym z największych na świecie eksporterów kukurydzy, soi, pszenicy i wołowiny.

Produkcja soi w Argentynie wzrosła w ciągu ostatnich 10 lat o 142 procent, ponieważ rolnicy przerzucali się na tę uprawę po wprowadzeniu przez rząd ograniczeń celnych i podatkowych w eksporcie tradycyjnych produktów - wołowiny i pszenicy. Rząd twierdzi, że nowe taryfy w eksporcie soi mają zapobiec nadmiernej monokulturze, groźnej dla wewnętrznego rynku rolno-spożywczego kraju.

Argentyna zaczęła wprowadzać cła w eksporcie produktów rolnych w 2002 roku, w okresie głębokiego kryzysu gospodarczego. Od tego czasu rozszerzała system ceł wywozowych. (...)

Źródło: PAP