Jak informuje FAMMU/FAPA, perspektywa zniesienia kwot produkcyjnych na cukier i izoglukozę w 2017 roku sprawia, że unijne koncerny cukrownicze powoli zaczynają szukać nowych rynków zbytu poza UE. Według Stefana Uhlebrocka z F.O. Licht, takie działania podjął już francuski Tereos. Jego zdaniem, po zniesieniu kwotowania produkcji UE ma szansę produkować więcej cukru i z importera netto, jakim jest obecnie, stać się eksporterem netto cukru.

Brytyjski koncern ABF, do którego należy British Sugar, przyznał zaś, że nowa rzeczywistość niesie nowe wyzwania, a zyski z cukru będą mniejsze. Podobnego zdania jest niemiecki koncern Suedzucker, który zmniejszył swoją prognozę zysku operacyjnego o 1/3.

Od kilku lat UE boryka się z nadwyżkami cukru, bo produkuje go więcej, niż wynoszą limity produkcyjne. Jednocześnie jednak kwoty produkcyjne są niższe niż konsumpcja i UE musi sprowadzać cukier z krajów trzecich. W drugiej połowie 2013 roku średnie ceny cukru w UE zaczęły zauważalnie spadać, w Polsce ten proces zaczął już na początku roku. Powodem przecen jest poprawa zaopatrzenia – bezcłowy import z krajów Afryki, Karaibów i Pacyfiku oraz Najsłabiej Rozwiniętych Państw wzrósł w ujęciu rocznym w sezonie 2012/13 (październik/wrzesień) o ponad 9 proc. do ponad 2 mln ton. Komisja Europejka uruchomiła także w sezonie 2012/13 szereg mechanizmów poprawiających zaopatrzenie (wprowadzenie cukru pozakwotowego na unijny rynek z opłatą wyrównawczą, system przetargów importowych po obniżonym cle).

Po zniesieniu kwot produkcyjnych może wzrosnąć nie tylko produkcja cukru, ale i izoglukozy. Większa podaż działa deprecjonująco na ceny, dodatkowo wzrośnie konkurencja ze strony izoglukozy, która dla cukru – zwłaszcza w przemyśle spożywczym – jest substytucyjnym produktem. Nadprodukcja cukru na świecie, która owocuje spadkiem cen na giełdach, będzie zaś sprawiać, że import będzie stosunkowo tani i łatwo dostępny. Dlatego też zyski w branży cukrowniczej mogą być niższe, trudniej może też być o nabywców w UE i koncerny już zaczynają szukać nowych rynków zbytu.

Według Martina Todda z firmy konsultingowej LMC International w ciągu ostatnich pięciu lat poprawiła się konkurencyjność cukru buraczanego wobec trzcinowego, ale zmienność cenowa, jaka jest obserwowana w ciągu ostatnich lat, będzie jednym z największych wyzwań dla cukru z buraków w krótkim i średnim horyzoncie. Todd nie wyklucza, że po 2017 roku unijni producenci będą wytwarzać tyle cukru, ile będą chcieli, ale podkreśla, że oznacza to konkurencję na światowym rynku z Brazylijczykami i Tajami. Jego zdaniem bez poprawy plonowania i wydajności będzie to bardzo trudne.