Według ocen meteorologów, styczeń był we wschodniej części Brazylii, w tym w aglomeracji Sao Paulo, najgorętszym miesiącem od rozpoczęcia regularnych obserwacji pogody.

Średnia temperatura w dzień w Sao Paulo wynosiła 31,9 st. Celsjusza, czyli o 1 st. więcej niż poprzedni rekord stycznia i wyższa niż rekord całoroczny zanotowany w lutym 1984 r. - poinformował brazylijski Instytut Meteorologiczny INMET.

Co więcej, stabilny układ wysokiego ciśnienia zablokował często występujące o tej porze roku opady, co spowodowało, że zasoby wody w głównym zbiorniku Sao Paulo spadły do 1/4 pojemności, czyli do najniższego poziomu od 10 lat.

Farmerzy informują o znacznym zagrożeniu plantacji drzew pomarańczowych i kawowych.

Meteorolodzy nie spodziewają aby w najbliższym czasie sytuacja ta uległa zmianie.

- To jest najgorętszy i najsuchszy styczeń, jaki kiedykolwiek przeżywaliśmy i nie ma wielkiej nadziei aby upał ustąpił w ciągu najbliższych dwóch tygodni - powiedział meteorolog Celso Oliveira.

Pobierające dużo prądu klimatyzatory spowodowały, że zużycie energii elektrycznej wzrosło w tym tygodniu do rekordowego poziomu. Firmy energetyczne zapowiedziały, że w najbliższym czasie należy liczyć się ze znacznymi podwyżkami cen prądu. To z kolei może zagrozić wzrostowi gospodarczemu, który ma wynieść w tym roku - według prognoz - ok. 2 proc.

Upały stały się tak dokuczliwe, że wielu Brazylijczyków zaczęło zazdrościć niskich temperatur mieszkańcom półkuli północnej. Według niektórych meteorologów, rekordowe upały i mrozy na obu półkulach mogą być powiązane ze sobą i wynikać z niespotykanych dotąd zjawisk pogodowych na całym świecie