- W ciągu roku straciliśmy w kraju 381 tys. krów, czyli 28,7 proc. pogłowia. To są liczby niedopuszczalne, zwłaszcza w sytuacji, gdy bydło kupujemy często z importu, na co wydawane są znaczne środki - oznajmił Miasnikowicz.

Premier w następujący sposób wytłumaczył spadek pogłowia bydła: - U nas karmi się krowy zbyt kwaśną często kiszonką. Zwierzęta są przez to chorowite Poza tym wiele osób myśli: to nie moje, to kołchozowe, jak krowa padła, to Bóg z nią, a przecież powinno to być tragedią dla gospodarstwa.

Według premiera słaby stan bydła przekłada się poza tym na niską jakość mleka.

- Trzeba podjąć odpowiednie kroki, bo tworzymy gospodarstwa rolne, których nie możemy potem obsadzić bydłem. Jedna czwarta pogłowia co roku jest spisywana na straty, to jaki może być wzrost? - oznajmił Miasnikowicz, podkreślając, że krowy trzeba odpowiednio karmić i opiekować się nimi.

Premier skrytykował też generalnie sektor rolny. - Ekonomia tej gałęzi gospodarki nie wytrzymuje żadnej krytyki - oznajmił, podkreślając, że Ministerstwo Rolnictwa nie przyciąga wystarczającej ilości inwestycji, a znaczną część portfela inwestycyjnego stanowią kredyty bankowe.

- Jeśli nie zjawiają się tu inwestorzy, to znaczy, że projekty są nieefektywne albo mało efektywne. A to, co się robi, wykonuje się dzięki programom państwowym, na czym traci efektywność - podkreślił i zażądał od resortu konkretnych kroków w celu zwiększenia efektywności w 2012 r.

Krytyczne uwagi pod adresem białoruskiego rolnictwa padły w zeszłym tygodniu także ze strony białoruskiej prokuratury generalnej, która uznała tę gałąź gospodarki za jedną z najbardziej skorumpowanych. Jak podkreśliła prokuratura, w 2011 r. zarejestrowano 166 przestępstw korupcyjnych w branży rolniczej.

Na początku grudnia zmniejszenie subsydiów dla rolnictwa zapowiedział prezydent Alaksandr Łukaszenka, uzasadniając to koniecznością dostosowania ich do poziomu w innych krajach unii celnej, którą Białoruś tworzy z Rosją i Kazachstanem.

Na Białorusi prywatna własność ziemi nie jest dozwolona. Podstawę rolnictwa stanowią kołchozy i sowchozy, które zapewniają 98 proc. produkcji rolnej. Prezydent Łukaszenka mówił w październiku, że uważa sposób ich zorganizowania za idealny dla rolnictwa.

Podobał się artykuł? Podziel się!