Jak podkreśla Padraig Walshe, przewodniczący Komitetu Copa, porozumienie w zakresie liberalizacji handlu z Marokiem miałoby bardzo negatywny wpływ na europejski sektor warzyw i owoców (szczególnie na produkcję pomidorów), a np. z Argentyną i Brazylią na producentów mięsa.


Zdaniem Walshe sytuacja ta jest nie do przyjęcia. Szczególnie, że niektóre z tych państw mogą stosować pestycydy i środki chwastobójcze, które zakazane są od wielu lat w Unii Europejskiej, co pozwala im na zwiększenie konkurencyjności.

- Mogą one również wykorzystywać przyspieszacze wzrostu w swojej produkcji mięsa, pozytywne aspekty genetycznie modyfikowanych upraw oraz różnice w kosztach siły roboczej. Absurdem jest, aby oczekiwać od europejskich rolników, aby mogli być konkurencyjni w przypadku braku sprawiedliwych reguł konkurencji - dodaje przewodniczący Copa.

Tymczasem pod koniec marca grupa dziewięciu bardziej liberalnych ekonomicznie krajów północnoeuropejskich, w tym Polska, domagała się wzmożenia wysiłków w celu osiągnięcia globalnego porozumienia handlowego i zakończenia negocjacyjnej rundy Doha, której celem jest dalsza liberalizacja handlu światowego.

Nie istnieje nic lepszego dla światowego handlu od pomyślnego zakończenia rundy Doha. Musimy uświadomić sobie, że rok 2011 jest przełomowy dla tych negocjacji i Unia Europejska powinna zrobić wszystko, aby ułatwić ich realizację. Wzywamy wszystkie główne negocjujące kraje do zintensyfikowania ich wysiłków w celu sfinalizowania rundy - można przeczytać w liście, podpisanym także przez Polskę.

Według liderów 9 krajów, zakończenie rundy Doha, trwającej od wielu lat w ramach Światowej Organizacji Handlu (WTO), spowodowałoby podniesienie się Unii Europejskiej z kryzysu. Kraje nawołują do wzmocnienia korzystnych układów handlowych z Koreą Południową i zastosowanie takich samych w przypadku Indii, Kanady, Japonii, krajów Mercosur i Asean.