- Klucz działania jest prosty. Oszuści nigdy nie dają czasu na zastanowienie, większość rzeczy potrafią sprzedać w ciągu 7 - 10 minut. Zazwyczaj, aby zdobyć zaufanie, powołują się na znajomość z sołtysem, który oczywiście nic nie wie o ich istnieniu. Poza tym oferowany przez nich przedmiot czy usługa jest śmiesznie tania, że aż kusząca- tłumaczy nam pan Wojciech Maryń z Płońska, którego rodzice zostali dwukrotnie oszukani. Syn poszkodowanych dodaje - szczęście w nieszczęściu, że straciliśmy tylko 1,5 tysiąca złotych. Pal licho, gorzej jak na takiej transakcji traci się oszczędności życia, a znam takie przypadki.

W zeszłym miesiącu ofiarą takiego zdarzenia padł mieszkaniec gminy Przemęt, który akurat sam zgłosił się do oszusta. Poszkodowany znalazł na jednym z portali aukcyjnych bardzo atrakcyjną cenowo ofertę ciągnika z czołowym ładowaczem. Według zapewnień sprzedawcy z maszyną wszystko było w porządku, jedynym problemem był fakt, że znajdowała się ona za granicą, dokładnie w Hiszpanii. Zainteresowany kupnem nie zraził się do sprowadzania maszyny z zagranicy.

Wpłacił zaliczkę w wysokości 14 tysięcy złotych. Według zapewnień sprzedawcy za kilka dni miał zobaczyć maszynę na swoim podwórku, gdzie miało dojść do finalizacji transakcji. Jednak po kilku dniach odezwał się telefon. Kontrahent poinformował, że został zatrzymany przez policję gospodarczą na granicy hiszpańsko-francuskiej i musi wpłacić pełną kwotę za ciągnik. Rolnik i tym razem dał się namówić. Przelał pieniądze, tym razem 44 tysiące. Dalszą  część historii każdy może sobie dopowiedzieć. Sprawa trafiła na policję, sprawcy nie udało się jeszcze zatrzymać, grozi mu do 8 lat więzienia.

- Apelujemy, aby w podobnych przypadkach zachować daleko idącą ostrożność oraz rozwagę i pod żadnym pozorem nie kupować rzeczy, których nie możemy zobaczyć i sprawdzić - przestrzega starszy aspirant Wojciech Adamczyk z Komendy P1owiatowej w Wolsztynie.