Organizatorem wydarzenia było Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych. Imprezę objęli patronatem m.in. Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Przewodniczący Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Była pomyślana jako okazja do zaprezentowania podstawowych założeń rządowego projektu ustawy wprowadzającej zasady dobrowolnego oznaczania produktów rolno-spożywczych znakiem „Produkt polski”.

Więcej: Który produkt jest polski?

Na wydarzenie zaproszona została premier Beata Szydło oraz korpusy dyplomatyczne kilkudziesięciu krajów. Przybył wiceminister rolnictwa Rafał Romanowski i poseł Jarosław Sachajko. Premier i prezes PiS przysłali listy, przybyli przedstawiciele ambasady Filipin. Czy pozostali stracili?

Nie był to festiwal zorganizowany z rozmachem. Nie dopisali wystawcy, mało było zwiedzających. Tego typu festiwal z pewnością jest potrzebny. Z pewnością zasługuje też na więcej. Sławomir Izdebski, prezes rolniczego OPZZ, narzekał na brak zainteresowania zorganizowaniem imprezy ze strony przedstawicieli innych związków rolniczych.

- Wysłaliśmy zaproszenia, osobiście zaprosiliśmy 91 organizacji z całego kraju do tego pięknego przedsięwzięcia – mówił. – Wiecie, ile odpowiedziało? Dwie.

Jak mówił Izdebski, nikogo promocja polskiej żywności nie interesuje. Imprezą nie były też zainteresowane fundusze promocji.

- Musimy wszyscy podjąć rękawicę i pokazać, że my kochamy swój kraj, kochamy swój produkt i kochamy patriotyzm gospodarczy, ale oprócz tego, że kochamy, to jeszcze realizujemy - wzywał Izdebski.