Podczas konferencji w Ministerstwie Rolnictwa poinformowano dziś, że prokuratura bada okoliczności ostatniego padnięcia dwóch koni w stadninie w Janowie Podlaskim. Pierwszego, październikowego padnięcia ówczesny prezes nie zgłosił do prokuratury. Wyniki analizy próbki paszy przekazane do badań po drugim padnięciu są znane, dalsze postępowanie i komunikat poda prokuratura po analizie pozostałych próbek. Wczoraj nowy prezes stadniny w Janowie oddał się do dyspozycji prezesa ANR. Analizowane są decyzje poprzedniego prezesa Marka Treli, także te, które nie pozwoliły na zainstalowanie monitoringu, który powinien być prowadzony w stadninie. Od 10 lat w stadninie w Janowie padły 52 konie. Zastanawia, że w ostatnim czasie padły konie należące do tej samej właścicielki.

Nieprawidłowości i zachowania, wskazywane przez CBA jako narażanie na straty Skarbu Państwa, wyjaśni prokuratura. Jak stwierdził minister, potrzeba cierpliwości.

- Państwa ten temat w większości nie interesuje, a to jest podstawa dobrej zmiany w Polsce – stwierdził minister Krzysztof Jurgiel podczas dzisiejszej konferencji prasowej. – Musimy eliminować środowiska i osoby, które z majątku państwowego postanowiły w tamtych latach urządzić sobie lepsze życie, natomiast my musimy dbać o budżet, o skarb państwa, o ten majątek. Dlatego jestem spokojny. Uważam, że ta zmiana była zasadna i ten łabędzi śpiew niektórych członków zarządu nie jest potrzebny. Jest to majątek skarbu państwa, odpowiada za to rząd, w tym wypadku prezes ANR. Podjęte decyzje nie wynikały z widzimisię, tylko z ustalenia stanu faktycznego, dotyczącego gospodarowania tym majątkiem, a także okoliczności śmierci, padnięcia w październiku ubiegłego roku klaczy.

Minister zachęcił do umiaru w ferowaniu wyroków i cierpliwego oczekiwania na ustalenia prokuratury. Jak dodał, traktuje poważnie ustalenia organów państwa, za niepodejmowanie działań w sytuacji postawienia zarzutu niegospodarności groziłaby kara jemu i prezesowi ANR.

Prezes Waldemar Humięcki poinformował, że obecne wyniki badań dotyczą śmierci drugiej klaczy, po ostatniej, trzeciej śmierci, też pobrano próbki i są one analizowane. Antybiotyk wykryty w paszy może być trujący dla koni, opisano ponad 20 przypadków, kiedy konie po podaniu tego antybiotyku umierały w wielkich męczarniach.