Trudno określić,  jakie konsekwencje dla Polski wynikają z integracji, gdyż w krótkim czasie przynależności Polski do struktur unijnych nie mogły się ujawnić skutki procesów makro- i mikroekonomicznych dostosowania do rozwiązań obowiązujących w Unii. Na procesy gospodarcze wpływają także czynniki niezależne od obecności w Unii: zagrożenia geopolityczne, zmiany cen surowców, niestabilność rynków finansowych. Ich wpływ na naszą gospodarkę jest nieunikniony. Jednak nie ulega wątpliwości, że integracja wywarła duży wpływ na gospodarkę i rolnictwo. Przeanalizujemy, czy bilans korzyści przewyższa straty.

Polska weszła do Unii Europejskiej w okresie sprzyjającej koniunktury. Poziom PKB zwiększył się o 5,1 proc. i był najwyższy od roku 1976. Sprzyjająca koniunktura na rynkach światowych miała wpływ na poprawę bilansu polskiego handlu zagranicznego. Przyrost obrotów w 2004 roku w odniesieniu do 2003 roku wyniósł 40,4 mld USD. To wysokie tempo obrotów utrzymało się w 2005 roku. Eksport w 2005 roku (I-VIII) zwiększył się o 19,2 proc. w porównaniu z tym samym okresem roku 2004. Ujemne saldo wymiany handlowej zmalało z 8,3 do 5,9 mld euro. Można więc powiedzieć, że akcesja wpłynęła pozytywnie na rozwój gospodarki. – Umożliwiła łatwiejsze pokonywanie wyzwań, jakie niesie globalizacja. Ukierunkowała i przyspieszyła wprowadzenie szeregu reform społeczno-gospodarczych. Dynamika wzrostu gospodarczego pozwala niwelować dystans Polski do krajów wysokorozwiniętych – powiedział Andrzej Kowalski, podsekretarz stanu Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Sektor żywnościowy na plusie
Jednym z głównych beneficjentów integracji jest sektor żywnościowy. Jeszcze przed wejściem Polski do Unii Europejskiej poczyniono w nim duże inwestycje, któ­re wspierane były funduszami przedakcesyjnymi. Po akcesji kontynuowano je, korzystając z funduszy strukturalnych. Te działania sprawiły, że wiele zakładów przetwórczych i gospodarstw rolnych standardami technologicznymi i sanitarnymi dorównuje unijnym. Integracja spowodowała także całkowitą zmianę w polityce handlowej naszego kraju. Obroty towarowe pozbawione zostały wszystkich barier. Udział w jednolitym rynku dał szansę wzrostu sprzedaży na tym rynku i na rynkach państw trzecich.

W najlepszej sytuacji jest sektor mleczarski, który należy do najnowocześniejszych w kraju. W 2005 roku produkcja mleka wyniesie 11,6 mld litrów (2004 - 11,5 mld l), a skup mleka osią­gnie 8,4 mld l i będzie większy o 10 proc. od ubiegłorocznego. Włączenie polskiego mleczarstwa do jednolitego rynku europejskiego spowodowało duży wzrost eksportu mleka i jego przetworów. Wartość eksportu w roku 2004 przekroczyła 760 mln euro, a dodatnie saldo handlu zagranicznego produktami mleczarskimi wyniosło 623 mln euro (276 mln euro w 2003 r.). Szacuje się, że w roku 2005 eksport wyniesie 2,5 mld l o wartości blisko 1,1 mld euro, a import – 0,7 mld l o wartości 200 mln euro. Dodatnie saldo wzrośnie do ponad 900 mln euro. Czy mleczarstwo jest wolne od wszelkich problemów? Niestety nie, a największym jest zbyt niska kwota mleczna. Dynamika skupu wskazuje, że w sezonie 2005/06 osią­gnie on 8,9 mld litrów i będzie większy o 365 mln litrów od kwoty sprzedaży hurtowej. Oznacza to, że Polska będzie musiała zapłacić karę za przekroczenie kwoty mlecznej (około 1,20 zł za litr).

Dobra, choć bardzo zróżnicowana, jest sytuacja trzech podstawowych rynków mięsa: wieprzowego, wołowego i drobiowego. Najlepiej ma się drobiarstwo. Jeszcze przed akcesją rozwijało się ono bardzo dynamicznie, na co wpłynęła epidemia ptasiej grypy w starej UE. Rosnący eksport do krajów Unii i wyższe ceny spowodowały rozwój produkcji. Po akcesji zniesiono cła i kontyngenty we wzajemnym handlu, a polskich eksporterów objęto unijnymi refundacjami eksportowymi przy wywozie produktów drobiarskich do krajów trzecich, co również sprzyjało rozwojowi eksportu. Podaż mięsa drobiowego rosła także na rynku krajowym. Szacuje się, że w tym roku produkcja mięsa drobiowego przekroczy milion ton i będzie o 13-14 proc. większa niż przed rokiem.

Efektem integracji jest ożywienie w produkcji żywca wołowego spowodowane wzrostem cen. Przed akcesją ceny młodego bydła w Polsce były o połowę niższe niż w Niemczech, obecnie są niższe o 30 proc. Dostęp do wspólnego rynku, gdzie ceny są wyższe, spowodował wzrost wywozu żywca i mięsa wołowego. 72 proc. skupu wołowiny (z pierwszych 8 miesięcy br.) jest eksportowane, podczas gdy w całym poprzednim roku sprzedano za granicą 47 proc. skupu. Słabością rynku wołowiny jest małe spożycie krajowe, które systematycznie maleje i wynosi obecnie 5 kg/osobę.

Rynek wieprzowiny, podobnie jak i unijny, charakteryzuje się stagnacją spożycia, cyklicznością rozwoju produkcji, wahaniami cen trzody oraz barierą popytu. Znaczna poprawa opłacalności produkcji trzody chlewnej w II połowie 2004 roku spowodowała odwrócenie spadkowej tendencji w pogłowiu świń. Szacuje się, że szanse wzrostu produkcji wieprzowiny zależne są od eksportu. Okazuje się jednak, że nie będzie to sprawa prosta, gdyż ceny naszej wieprzowiny są o 10-15 proc. wyższe od duńskiej i niewiele niższe od przeciętnych cen w UE.Zmiany na krajowym rynku zbóż – obok czynników klimatycznych – wynikają głównie z różnic pomiędzy tymi sektorami w Polsce i krajach Unii związanych z produkcją, handlem, polityką rolną i popytem. Rekordowe zbiory zbóż w 2004 roku oraz utrzymują­ca się duża podaż w sezonie 2005/06 miały większy wpływ na ceny niż wprowadzone regulacje unijne. Poziom cen przed akcesją (druga połowa 2003 i pierwsza 2004 roku) był bardzo wysoki. Po żniwach 2004 r. ceny gwałtownie spadły, głównie ze względu na wzrost podaży. Dochodowość produkcji zbóż zmniejszyła się, nawet jeśli uwzględni się dopłaty bezpośrednie. Jednak porównując ze średnią wieloletnią, można zauważyć wzrost dochodów producentów zbóż.

Najtrudniejsza jest sytuacja w branży ogrodniczej. To stwierdzenie wydaje się nieprawdziwe, jeśli weźmiemy pod uwagę liczby, które mówią, że Polska zajmuje piąte miejsce w łącznej produkcji owoców i warzyw w UE 25, że jest największym w Unii producentem jabłek, wiśni, porzeczek, kapusty i marchwi, że jest drugim producentem (po Hiszpanii) truskawek. Niestety, nie liczymy się w produkcji owoców deserowych i warzyw. Głównym powodem jest rozproszenie upraw oraz słaba organizacja rynku ogrodniczego i jego infrastruktury.

Rolnik też zyskał
Integracja  przyczyniała się także do wzrostu dochodów rolników. Wynikał on z wyższych cen skupu i zwiększonych subwencji dla rolnictwa. Ceny skupu w okresie maj 2004-czerwiec 2005 były wyższe o około 12-13 proc. niż w tym samym okresie przed akcesją. Prof. Roman Urban z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej twierdzi, że dochody rolników z tytułu wzrostu cen skupu zwiększyły się w 2004 roku o około 4,8 mld zł. Przewiduje on, że w drugim roku po akcesji efekt cenowy integracji będzie o połowę niższy. Z tytułu dopłat bezpośrednich przychody rolników (IV kw. 2004 i I kw. 2005) zwiększyły się o 7,7 mld zł. Podobną kwotę osiągną w drugim roku po przystą­pieniu do Unii. Jednak przyrost dochodów producentów rolnych – wbrew panującym opiniom –  nie będzie równy kwotom dopłat bezpośrednich. Ponad połowę pochłoną rosnące koszty produkcji, na które składają się m.in. ceny środków produkcji i usług. Jednak eksperci zgodnie twierdzą, że bilans korzyści związanych z integracją zdecydowanie przewyższa straty. Prof. Witold Józwiak z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej twierdzi, że dochody niektórych polskich gospodarstw w 2004 roku były wyższe od dochodów uzyskanych przez gospodarstwa państw „starej” Unii. Natomiast prof. Urban podkreśla, że początkowo głównym beneficjentem integracji był rolnik, potem przetwórca rolny, a obecnie jest nim handlowiec.

Jaka będzie przyszłość
Po wejściu do Unii jesteśmy elementem globalnego rynku rolnego, któ­ry na dodatek jest mocno nadwyżkowy. Z analizy naszego sektora rolno-spożywczego wynika, że nie mamy problemów, skąd wziąć zboże, mleko, mięso czy produkty ogrodnicze. Zasadniczym problemem jest, jak te produkty sprzedać, jak pozbyć się nadwyżek z rynku rolnego. Droga do osią­gnięcia tego celu jest dla każdego sektora inna. Mleczarstwo wymaga przyspieszenia procesów restrukturyzacji produkcji mleka i konsolidacji w przetwórstwie. Ale zbyt niska kwota mleczna przyznana Polsce będzie te procesy utrudniać. Rynek mięsa dla swojego rozwoju potrzebuje wzrostu eksportu. Jest szansa, gdyż Komisja Europejska w przypadku wołowiny przewiduje spadek produkcji w latach 2004-2011 w krajach UE-15. Zakłada też wzrost produkcji drobiu, szczególnie w nowych państwach członkowskich. Najtrudniejsze zadanie stoi przed handlem wieprzowiną. Aby zdobyć rynki unijne, musimy poprawić  konkurencyjność produkcji. W branży ogrodniczej sytuacja zależy od poprawy organizacji rynku (grupy producenckie), stworzenia warunków, które pozwolą w pełni wykorzystać fundusze unijne oraz spowodują wzrost spożycia na rynku wewnętrznym i unijnym. Jednak cały sektor rolno-spożywczy dla rozwoju potrzebuje dwóch wspólnych czynników: dobrej promocji swoich wyrobów na rynkach zbytu i pieniędzy. Negocjacje budżetu na lata 2007-2013 są w toku. Nie wiadomo więc, jaka skala wsparcia przypadnie Polsce. Eksperci przewidują, że nastą­pi pogorszenie koniunktury gospodarczej, któ­re odczuje również rolnictwo. Do sektora tego trafi znacznie mniej pieniędzy niż w 2004 r.

Agencja Rynku Rolnego powstała w czerwcu 1990 roku. Prowadziła interwencyjną politykę państwa, której celem była stabilizacja rynku rolnego oraz ochrona dochodów rolników. Od 1 maja 2004 roku spełnia rolę agencji płatniczej realizujcej mechanizmy Wspólnej Polityki Rolnej.  – W historii Agencji dwa wydarzenia były szczególnie istotne. Pierwszym akredytacja, a drugim przyznanie certyfikatu zawierają­cego pozytywną opinię, że płatności dokonane w ramach WPR były prawidłowe – powiedział Roman Wenerski, prezes ARR.

Źródło "Farmer" 23/2005

Podobał się artykuł? Podziel się!