Nadal nie będzie więc ograniczeń we wprowadzaniu na rynek UE mleka i mięsa ze sklonowanych zwierząt oraz ich potomków.

We wtorek rano po całonocnych rozmowach Parlament Europejski odrzucił kompromis przedstawiony przez kraje UE w sprawie rozporządzenia dotyczącego żywności - podała węgierska prezydencja. Kompromis polegałby na tymczasowym zakazie klonowania zwierząt w UE na potrzeby produkcji żywności oraz zakazie sprowadzania żywności z takich zwierząt. Eurodeputowani chcieli, by zakaz dotyczył też potomków sklonowanych zwierząt lub by żywność taka była przynajmniej wyraźnie oznaczana.

"Rozwiązanie proponowane przez państwa UE oznaczałoby rozpoczęcie pełnego wykrywania sklonowanych zwierząt oraz stopniowe wprowadzanie metkowania w celu informowania klientów. Eurodeputowani starali się naciskać na Radę UE, by zaakceptowała mylące i niemożliwe w praktyce rozwiązania, które wymagały sporządzania drzew genealogicznych każdego plasterka sera czy salami" - nie krył rozczarowania przedstawiciel węgierskiej prezydencji, minister rolnictwa Sandor Fazekas.

Eurodeputowani chcieli zakazu sprowadzania na unijny rynek mleka i mięsa ze sklonowanych zwierząt i ich potomków. Argumentowali, że sklonowane zwierzęta najczęściej nie służą do uboju (bo są zbyt drogie), ale reprodukcji i dopiero z potomstwa tych zwierząt uzyskiwane jest mięso i mleko. Komisja Europejska obawiała się reakcji międzynarodowych partnerów handlowych Unii na taką decyzję. Z kolei kraje członkowskie wskazywały na brak możliwości realizacji takiego zakazu, bo wiązałby się z koniecznością śledzenia powiązań genealogicznych hodowli.

"Rada UE chciała rozwiązania, które może być zastosowane w praktyce. Rada nie chciała wprowadzać w błąd konsumentów poprzez ustanowienie zasad, które nie mogą być wyegzekwowane. Rozwiązanie to musi też być w zgodzie z zasadami handlu międzynarodowego" - czytamy w stanowisku krajów członkowskich.

W następnym kroku parlamentarzyści zaproponowali obowiązkowe metkowanie żywności pochodzącej z potomstwa klonowanych zwierząt tak, by konsumenci byli świadomi pochodzenia mięsa i mleka. I tu już nie chcieli ustąpić, uważając metkowanie za "absolutne minimum".