Jeśli w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat nic się nie zmieni to gospodarka brytyjska będzie musiała nastawić się wyłącznie na import żywności. Rosnąca liczba ludności, zaniżanie wśród rolników standardów uprawy oraz uprawa jednego rodzaju zbóż przez wiele lat powodują, że ziemia na wsi stała się mniej żyzna od tej w miastach. Już wkrótce Wielką Brytanię może czekać poważny kryzys-

Intensywne rolnictwo, które objawia się przesadnym nawożeniem gruntów doprowadziło do tego, że ziemie nie dają już tyle plonów co wcześniej, a będzie coraz gorzej - twierdzi Michael Gove Sekretarz ds. Środowiska w Parlamencie Wielkiej Brytanii. Twierdzi on, że jeśli nic się nie zmieni to Anglia stanie przed niespotykanym dotychczas problemem. W przejmującym wystąpieniu w parlamencie poseł Gove stwierdził: - Kraje mogą wytrzymać zamachy, wojny i konflikty, mogą nawet opuścić Unię Europejską, ale żaden kraj nie może przetrwać utraty ziemi lub utraconej płodności gruntów - powiedział poseł, twierdząc, że „rolnicy zdają sobie z tego sprawę".

Problem potwierdzają także naukowcy. Przez kilka tygodni pobierano próbki gleby z miejskich osiedli, parków i ogrodów, a następnie zestawiono je z glebami z terenów rolniczych. Wyniki badań są zatrważające. Ziemia na terenach zamieszkałych przez ludzi posiada o kilkadziesiąt procent więcej minerałów i jest zdecydowanie bardziej żyzna.

Paul Lewis, starszy wykładowca i specjalista gleby i nauki o środowisku na Harper Adams University powiedział, że Wielka Brytania rocznie traci około 2,2 miliona ton gleb.

Co ciekawe, zdaniem naukowców musimy się zacząć oswajać z myślą, że żywność będziemy produkować również w miastach. Uniwersytet w Sheffield przygotował specjalny projekt, który zakłada stworzenie „eko-parku” na terenie miejskich nieużytków. Obecnie Departament Środowiska Żywności i Spraw Wiejskich pracuje nad nową ustawą o rolnictwie i jednocześnie przygotowuje 25-letni plan ochrony środowiska.

Podobał się artykuł? Podziel się!