Kanada dużo odważniej niż Europa eksperymentuje z żywnością modyfikowaną genetycznie. W tym roku dopuścili do obrotu modyfikowane łososie, w przyszłym na rynek wejdą jabłka GMO. I byłby to problem Północnej Ameryki, gdyby nie CETA, umowa o wolnym handlu pomiędzy Unią Europejską a Kanadą, która prawdopodobnie zostanie ratyfikowana w październiku, na szczycie Unia Europejska – Kanada.  To oznacza, że handlowa część umowy wejdzie w życie od razu po głosowaniu.

Dlaczego umowa międzynarodowa może być ważna dla polskiego rolnika? Ponieważ reguluje ona, w jaki sposób Unia Europejska będzie prowadziła handel z Kanadą. Łatwiej będzie eksportować do Unii, a więc także Polski, kanadyjskie produkty. Trudno dziś oszacować bez wątpliwości, jaki CETA wpływ będzie miała na europejski rynek, które z zagrożeń się sprawdzą, a których na przykład jeszcze nie dostrzegamy.

- Umowa o wolnym handlu między UE i Kanadą (CETA) nie jest doskonała, niesie sporo zagrożeń i brak jest "pewnych zapisów" - podkreślił we wtorek minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel w rozmowie z PAP.

Czytaj więcej: Jurgiel: CETA to nie jest doskonała umowa, jest sporo zagrożeń

Debata nt. CETA odbędzie się jutro w Sejmie. Poselska Komisja do Spraw Unii Europejskiej przedstawi wtedy uchwałę, w której domaga się ratyfikacji umowy CETA przez Polskę za pomocą ustawy. Jest to sprzeciw wobec decyzji Komisji Europejskiej, która przekazała umowę CETA do ratyfikacji w Radzie UE. Unijni urzędnicy uważają, że umowa CETA zacznie działać już wtedy, gdy przyjmie ją Parlament Europejski.  

Tryb wejścia w życie tej umowy jest dość skomplikowany. KE uznała, że jest to umowa mieszana, wymaga więc ratyfikacji przez wszystkie kraje UE. Umowa zacznie jednak częściowo obowiązywać jeszcze przed tą ratyfikacją, już po przyjęciu jej przez Parlament Europejski i to jest właśnie przedmiotem sporu. - W tym pierwszym okresie będzie obowiązywać część handlowa, a dopiero po ewentualnej ratyfikacji, który to proces, jak się przewiduje, może potrwać we wszystkich państwach UE 2-3 lata, zacznie obowiązywać część inwestycyjna – powiedział poseł Dominik Tarczyński (PiS), szef sejmowej podkomisji ds. TTIP, w rozmowie z serwisem parlamentarny.pl. Dodał, że to właśnie część inwestycyjna budzi największe obawy.