Jego zdaniem pieniądze powinno przeznaczyć się na uczynienie unijnej gospodarki bardziej konkurencyjną, a nie zakonserwowanie obecnego stanu.

- Europa stopniowo zostaje w tyle za pozostałymi graczami gospodarczymi i jeśli nie skierujemy budżetu w tę stronę, ta przepaść będzie się powiększać - podkreślił czeski premier na konferencji prasowej w Pradze. - Z punktu widzenia rozwoju długoterminowego musimy przede wszystkim nastawić się na wzrost konkurencyjności.

Neczas uznał, że środki przeznaczone na wsparcie dla rolnictwa jedynie "pozwalają zachować status quo". Zwrócił też uwagę, że państwa, w których obecny kryzys jest najbardziej odczuwalny, przyjmują najwięcej unijnych dotacji dla rolnictwa.

Według Neczasa budżetu UE nie należy ani obniżać, ani podwyższać. - Wsparcie dla konkurencyjności powinno stać się perspektywą, z której należałoby patrzeć na budżet. Sens mają jedynie takie wydatki, które ją wesprą - zaznaczył.

Podobne stanowisko reprezentuje czeski minister finansów Miroslav Kalousek; jego zdaniem wydatki na Wspólną Politykę Rolną powinny ulec obniżce. Kalousek twierdzi też, że dla Czech najważniejsza jest polityka spójności UE. - Dlatego też za negatywne uznajemy, że Komisja Europejska proponuje zmniejszenie środków na politykę spójności - powiedział. - Z tego powodu Czechy są za utrzymaniem dotychczasowego systemu w polityce spójności - dodał.

W poniedziałek w Brukseli spotykają się ministrowie rolnictwa "27". Ich rozmowy dotyczą m.in. reformy unijnej polityki rolnej po 2013 roku.