Umowa między Brukselą a Moskwą ostatecznie uregulowałaby kwestię kontroli dopuszczalnego poziomu zawartości pestycydów w eksportowanych do Rosji produktach. Z tego powodu wiele unijnych krajów miało kłopoty ze sprzedażą towarów na Wschód. O szansie na przełom w negocjacjach już dwa tygodnie temu mówiło polskie ministerstwo rolnictwa.

Artur Ławniczak, wiceminister rolnictwa: - w tej chwili pracuje zespół ekspertów i po stronie polskiej i rosyjskiej, aby rozszerzyć to na wszystkie produkty przeznaczone do bezpośredniego spożycia. Myślę, że w perspektywie 3 tygodni, będziemy mogli poinformować o szczegółowych wynikach tych rozmów.

Obecnie do Rosji można eksportować tylko nie – konsumpcyjne artykuły roślinne takie jak pasze czy sadzonki. Tymczasem nam najbardziej zależy na sprzedaży owoców i warzyw. Te trafiają wprawdzie do Rosji, ale poprzez litewskich czy łotewskich pośredników.

Jarosław Skarżyński, eksporter: - wydłuża to czas dostawy, ten towar nie pojawia się w odpowiednim czasie na zapotrzebowanie odbiorcy. Powoduje to wzrost ceny i pomniejsza naszą konkurencyjność na tamtejszym rynku.

Rosja wprowadziła embargo na nasze artykuły roślinne w listopadzie 2005 r. po tym jak tamtejsze służby wykryły przypadki fałszerstw w polskich świadectwach fitosanitarnych.

Źródło: Witold Katner/Agrobiznes