Obecnie właścicielom firmy grozi jedynie grzywna w wysokości 20 tys. euro, na swoją obronę podają, że do skażenia oleju doszło nieumyślnie. Jak informuje portal wyborcza.biz - prokuratura niemiecka ciągle analizuje podejrzenia, które wskazują na to, że przedsiębiorcy wiedzieli o zanieczyszczeniu oleju już od wiosny 2010 r. Mimo tego nadal handlowali skażonym komponentem z producentami pasz - poinformował pigprogress.net.

Podczas ujawnienia skandalu okazało się, że poziom rakotwórczych dioksyn w paszy dla zwierząt przekraczał normę 77 razy. Olej paszowy został skażony i nadawał się tylko i wyłącznie do produkcji smarów. Natychmiast zamknięto blisko pięć tysięcy ferm na terenie Niemiec. Wielu hodowców, których gospodarstwa ucierpiały, domaga się od firmy wysokich odszkodowań.

Niemiecki minister rolnictwa po aferze dioksynowej zwiększył i zaostrzył kontrolę w przedsiębiorstwach produkujących paszę i komponenty paszowe. Dodatkowo producenci tłuszczów w niedalekiej przyszłości będą mieli obowiązek specjalnie barwić tłuszcze przemysłowe, aby nie mogły pomyłkowo trafić do pasz.