Francja popiera zasadę zazielenienia WPR, ale ocenia, że w formie zaproponowanej przez Brukselę reforma nie przystaje do "ekonomicznej rzeczywistości upraw" - głosi komunikat francuskiego ministerstwa rolnictwa. Resort zastrzega, że reforma musi "być prosta i zapewnić zachęty, a także uwzględnić cały kontekst budżetu UE".

Francuskie ministerstwo skrytykowało również sposób, w jaki Bruksela zamierza zrównać dopłaty w ramach WPR w poszczególnych krajach członkowskich, i zażądała "znacznej elastyczności zarówno warunków, jak i kalendarza" tego procesu.

Francja zapowiedziała, że 20 października, na spotkaniu ministrów rolnictwa UE, przedstawi swoją kontrpropozycję.

Z kolei brytyjska minister ds. wsi Caroline Spelman oświadczyła, że popiera propozycje zmierzające do zaktywizowania rolników, aby byli bardziej ekologiczni, ale zakwestionowała skalę proponowanych reform i ostrzegła, że zmiany w obecnej postaci "mogą faktycznie oznaczać krok wstecz".

Stowarzyszenie niemieckich rolników obawia się tymczasem, że nowa WPR oznacza osłabienie tamtejszych farmerów.

- Też jesteśmy za zielonym rolnictwem - podkreślił szef stowarzyszenia Gerd Sonnleitner. - Ale cele Komisji nie są osiągalne i osłabią nas.

Ostrzegł, że warunki zaproponowane przez KE oznaczają zmniejszenie użytkowanych upraw w Niemczech w chwili, gdy "potrzeba więcej żywności dla naszej ludności i z przeznaczeniem na biopaliwo".

Projekt WPR po 2013 roku skrytykował też minister rolnictwa Marek Sawicki. Jego zdaniem, Komisja Europejska zaproponowała wprowadzenie jedynie kosmetycznych zmian, które nie spowodują rozwoju europejskiego rolnictwa.

Jako "lekką kpinę z prowadzonej przez dwa lata dyskusji" określił sytuację, "w której KE, widząc konieczność określenia nowych kryteriów podziału środków i wyrównania poziomów płatności, proponuje, by to wyrównywanie odbywało się w cyklu 14-letnim". Zaznaczył, że zabiera głos jako minister rolnictwa, a nie w imieniu polskiej prezydencji.

Zgodnie z propozycją KE podstawą zreformowanej WPR w nowym wieloletnim budżecie na lata 2014-2020 pozostaną dopłaty bezpośrednie, ale KE proponuje nowe zasady ich przyznawania. Aż 30 proc. dopłat, jakie ma dostawać rolnik, ma być nagrodą za spełnianie trzech "zielonych" warunków ochrony środowiska: dywersyfikacja kultur, zabezpieczenie ziemi pod pastwiska oraz poświęcenie 7 proc. upraw na infrastrukturę ekologiczną. Jeśli ich nie spełni, dostanie tylko 70 proc. dopłaty.

Głosy krytyki pojawiły się także z kilku nowych państw UE, które wytykają, że KE nie zaproponowała jednakowej, równej podstawy dopłat bezpośrednich od hektara we wszystkich krajach.

Obecnie dopłaty dla rolników bardzo się różnią: od poniżej 100 euro na hektar na Litwie do ponad 400 euro w Holandii, Belgii i na Malcie. Na jednakowej wysokości dopłaty z góry nie zgodzili się m.in. główni płatnicy netto do budżetu UE, czyli Niemcy i Francja. Propozycja KE zakłada natomiast stopniowe zmniejszanie różnic.

Podobał się artykuł? Podziel się!