Po uzyskaniu stosownej oceny EFSA opinia na temat każdej z odmian kukurydzy genetycznie zmodyfikowanej została przedstawiona krajom członkowskim. Nie udało się jednak przedstawicielom rządów dojść do porozumienia, osiągnąć konsensusu i przegłosować stosowne decyzje większością głosów w Stałym Komitecie ds. Łańcucha Żywnościowego i Zdrowia Zwierząt a następnie w Radzie Unii Europejskiej. Zgodnie z obowiązującą procedurą dossier trzech nowych odmian roślin transgenicznych zostały odesłane z powrotem do Komisji Europejskiej. Decyzja mogła być tylko jedna – Komisja podjęła jednoznaczną rozstrzygnięcie o dopuszczeniu trzech nowych odmian kukurydzy GM do obrotu i wykorzystania jako żywność i pasze w Unii Europejskiej. Autoryzacja jest ważna przez okres 10 lat, a żywność i pasze wyprodukowane z udziałem tych trzech odmian roślin podlegają przepisom Unii Europejskiej w zakresie znakowania oraz identyfikowalności.

Warto podkreślić przy tym, że jedna z odmian kukurydzy MON88017, (kiedy jeszcze nie była autoryzowana we wspólnocie, a zatwierdzona do obrotu i stosowania w USA) została wykryta z transporcie importowanej soi ze Stanów Zjednoczonych wiosną tego roku, a transport został zatrzymany na granicy. Sytuacje takie będą się powtarzać, jeśli nie zmieni się polityka Unii w tym zakresie. Unia Europejska powinna zmienić swoje podejście do asynchronicznego systemu zatwierdzania nowych odmian transgenicznych z jednej strony, natomiast z drugiej ustalić progi niezamierzonej obecności ziarna odmian transgenicznych nieautoryzowanych do obrotu w Unii Europejskiej (a posiadających autoryzację w innych częściach świata) w ziarnie konwencjonalnym.

Trzy nowe odmiany kukurydzy genetycznie modyfikowanej przeszły pełną procedurę autoryzacji, a naukowcy z EFSA uznali je za bezpieczne. Warto zaznaczyć, że proces autoryzacji nowych odmian roślin transgenicznych w Unii Europejskiej jest najbardziej restrykcyjny na całym świecie. Głównym jednak problemem, dla którego nie działa on poprawnie jest upolitycznienie procesu przez kraje członkowskie. Przedstawiciele rządów państw podejmują decyzje w oderwaniu od opinii naukowych EFSA. Kierują się natomiast argumentami politycznymi. W ten sposób powstaje swoista schizofreniczna sytuacja: z jednej strony jest stanowisko świata nauki, które jednoznacznie wskazuje, że nie ma powodu, aby bać się GMO, a z drugiej decydenci polityczni, którzy z uwagi na podsycany przez organizacje „pseudo ekologiczne” strach przed biotechnologią blokują dostęp rolnikom do tych technologii.

Jak długo jeszcze Unia Europejska będzie zamykać się na nowe technologie? Czy nie warto wsłuchać się w głos ekspertów?

Źródło: NAP