Rolnicy wyrzucili przed konsulatem ogórki, pomidory, ziemniaki, paprykę, brzoskwinie i śliwki. Nieśli transparenty z napisami: "Kłamstwo o ogórkach mnie zrujnowało" i "Przez kłamstwo nie kupują moich warzyw". Przechodniom rozdawano torby z owocami i warzywami.

Początkowo niemieccy naukowcy wskazali importowane hiszpańskie ogórki jako źródło zarażeń pałeczką okrężnicy EHEC. Pomimo wycofania się przez Niemcy z tego oskarżenia, wiele państw pozostawia zamknięte granice dla hiszpańskich warzyw i owoców.

Według lokalnej organizacji rolników La Unio de Llauradors, tylko w regionie Walencji straty branży owocowo-warzywnej przewyższają 2 mln euro. Kryzys objął po 15 tys. hektarów upraw warzyw i owoców w tym regionie.

Zdaniem rzecznika La Unio, Ramona Mampeli, "za postawą Niemiec kryją się inne interesy, takie jak umowy z Marokiem, Mercosur i interesy wielkich firm". Mercosur, czyli Wspólny Rynek Południa, to regionalne ugrupowanie integracyjne w Ameryce Południowej, działające m.in. na rzecz koordynacji polityki gospodarczej. Jej członkami są: Argentyna, Brazylia, Paragwaj oraz Urugwaj.

Protestujący chcieli przekazać niemieckiemu konsulowi list, w którym opisali swoją sytuację, która -ich zdaniem - jest skutkiem "nieodpowiedzialności" Niemiec. W liście zażądali odszkodowań za poniesione straty w postaci "kampanii na rzecz odzyskania rynków zbytu i oczyszczenia w oczach opinii publicznej". Rolnicy nie przekazali jednak listu, gdyż konsulat był zamknięty.

Unijny komisarz ds. zdrowia i konsumentów John Dalli powiedział w środę, że nie potwierdziły się wstępne podejrzenia niemieckich władz, że źródłem zakażenia pałeczką okrężnicy EHEC są ogórki z Hiszpanii. Dodał, że testy trwają i że nie ma wskazań, by nie jeść ogórków.

W czwartek hiszpański premier Jose Luis Rodriguez Zapatero powiedział, że jego kraj zwróci się do "właściwych instancji w Europie" o odszkodowanie za szkody poniesione przez hiszpańskie rolnictwo. Podobał się artykuł? Podziel się!