Spośród 17 gatunków motyli łąkowych monitorowanych w 19 krajach, populacja ośmiu zmniejszyła się, dwóch utrzymuje się na stabilnym poziomie, a tylko w przypadku jednej stwierdzono wzrost liczebności. W przypadku pozostałych sześciu trend jest niejasny.

Spadek liczby motyli niepokoi głównie dlatego, że są one podstawowym wskaźnikiem ogólnego stanu ekosystemów oraz odzwierciedlają trendy liczebności innych owadów - przekonują autorzy raportu.

- Wiele z tych gatunków możemy stracić na zawsze, jeśli nie uda nam się utrzymać ich siedlisk. Motyle, jak również inne gatunki owadów odpowiadają za zapylanie, co jest potrzebne zarówno terenom naturalnym, jak również rolnictwu - powiedział Hans Bruyninckx, dyrektor EEA.

Według raportu intensywne rolnictwo szczególnie szkodzi motylom łąkowym, które są niezwykle podatne na wszechstronne stosowanie pestycydów oraz utratę naturalnych siedlisk. W niektórych regionach północno-wschodniej Europy występowanie tych gatunków motyli ograniczone jest obecnie jedynie do poboczy dróg, bocznic kolejowych, terenów skalistych i podmokłych, obszarów zurbanizownych czy naturalnych rezerwatów - alarmuje EEA.

Negatywny wpływ na motyle ma również zaniechanie użytkowania terenów łąkowych, głównie w Europie wschodniej i południowej, przez co drogą naturalnej sukcesji zastępowane są zaroślami i lasami, które są znacznie mniej korzystnymi siedliskami dla tych gatunków owadów.

Zrównoważone użytkowanie terenów wiejskich, jak również realizacja i utrzymanie europejskiej sieci rezerwatów przyrody, w tym obszarów Natura 2000, jest według organizacji niezbędne, aby powstrzymać spadek liczebności tych motyli.