- Nie popieram cięć, drastycznych cięć w sektorze polityki spójności. Ta polityka jest ciągle ważna, nie tylko dla krajów, które z niej korzystają, ale także dla innych, ponieważ zmniejsza dysproporcje w zarobkach i standardzie życia - powiedział Juncker na konferencji w Brukseli dotyczącej przyszłego budżetu UE.

Podkreślił, że takie ograniczenie środków nie byłoby właściwym "podejściem politycznym". Juncker zaznaczył jednocześnie, że polityka spójności powinna być uproszczona i poprawiona.

Podobnego zdania - jak mówił - jest w przypadku wspólnej polityki rolnej. - Musimy ją zmodernizować, uelastycznić, ograniczyć tam, gdzie możemy i zwiększyć tam, gdzie potrzebujemy - oznajmił. Wypowiedział się jednocześnie przeciwko propozycjom drastycznego ograniczenia wydatków na rolnictwo w UE. - Nie mogę się zgodzić z takim podejściem, ponieważ Europa stanie się wtedy zależna od innych kontynentów (w produkcji żywności) - zaznaczył.

Unijny komisarz ds. budżetu Guenther Oettinger stwierdził z kolei, że problemem przyszłego budżetu unijnego po 2020 roku "będą dziury". - Mamy lukę po stronie przychodów, jak i po stronie wydatków. Za tą pierwszą odpowiada niestety wyjście Wielkiej Brytanii z UE, która jest płatnikiem netto. (…) W tym przypadku zabraknie 12-13 mld euro rocznie. Mamy też dziurę w wydatkach, ponieważ mamy więcej wyzwań i celów - wskazał. W tym kontekście wymienił m.in. walkę z terroryzmem, ochronę granic zewnętrznych i politykę bezpieczeństwa.

Jak dodał, wstępna propozycja KE zatkania dziury w przychodach z powodu Brexitu, to oszczędności w budżecie na lata 2014-2020. Zaznaczył, że KE jest też przekonana, że nie należy realizować nowych celów poprzez dodatkowe zadłużanie się. - Jeśli wypełnimy te dwie luki, tak czy owak będą potrzebne gdzieś cięcia - powiedział. Zaznaczył przy tym, że KE chce, aby ograniczenia finansowe nie dotknęły programu wymiany studenckiej Erasmus i programu wspierania nauki Horyzont.

Oettinger wypowiedział się też przeciwko stworzeniu osobnego, specjalnego budżetu dla strefy euro. - Ten pomysł jest obecnie przestarzały. W 2011 było 17 członków strefy euro na 28 krajów. Dziś mówimy o 19 krajach eurolandu z wkrótce 27 krajów UE, a kolejne kraje myślą o przyjęciu wspólnej waluty - powiedział. Jego zdaniem dlatego też nie ma sensu tworzyć takiego osobnego budżetu.

W Brukseli w poniedziałek odbyła się konferencja na temat przyszłych wieloletnich ram finansowych. O nowym budżecie UE na okres po 2020 roku rozmawiali szef KE Jean-Claude Juncker, komisarz ds. budżetu Guenther Oettinger, nowy przewodniczący eurogrupy Mario Centeno, a także ministrowie m.in. z Francji, Niemiec i Włoch. W wieczornym panelu wziął udział minister ds. europejskich Konrad Szymański.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!