Wtorkowe wysłuchanie przed Trybunałem Sprawiedliwości w Luksemburgu dotyczyło środka tymczasowego, czyli nakazu natychmiastowego wstrzymania wycinki do czasu rozstrzygnięcia sprawy. Na wniosek Polski rozprawa została powtórzona; tym razem odbyła się przed 15-osobową Wielką Izbą Trybunału, bo polskie władze uznały, że prowadzący poprzednie wysłuchanie wiceprezes Trybunału Antonio Tizzano nie był bezstronny.

Pełnomocniczka Komisji Europejskiej Katarzyna Hermann w pełni podtrzymała swoje wnioski z poprzedniego wysłuchania, które obyło się 11 września. Przekonywała, że powstrzymanie Polski przed dalszą wycinką jest konieczne ze względu na możliwość wystąpienia nieodwracalnej szkody na obszarze chronionym.

Według niej wniosek o zastosowanie kary pieniężnej już na tym etapie jest zasadny. Powołała się przy tym na art. 279 traktatu o UE, który mówi o tym, że w sprawach, które rozpatruje, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej może zarządzić niezbędne środki tymczasowe.

Jej zdaniem nałożenie kary na Polskę już teraz w żaden sposób nie przesądzałoby, jakie będzie rozstrzygnięcie w głównej sprawie (już dotyczącej nie tymczasowego nakazu wstrzymania wycinki, tylko tego, czy działania Polski są sprzeczne z unijnymi dyrektywami).

Z wypowiedzi Hermann wynika, że Komisja chciałaby, żeby w ramach postanowienia Trybunał przewidział "groźbę kary pieniężnej" za postępowanie władz w Warszawie. - W tym momencie drzewa w puszczy są ścinane. Bez tej groźby kary pieniężnej siedliska przyrodnicze są niszczone. Już sam fakt przewidzenia kary będzie wywoływać pożądane skutki - argumentowała.

Hermann podkreślała, że wycinka, cięcia sanitarne i usuwanie martwych drzew z obszaru chronionego naruszają przepisy dyrektywy siedliskowej i ptasiej. Jej zdaniem w efekcie istnieje ryzyko, że dojdzie do przekształcenia puszczy z lasu naturalnego w las gospodarczy.

Pełnomocniczka Komisji zwracała uwagę, że gradacja kornika drukarza (która jest bezpośrednią przyczyną cięć), to cykliczny, naturalny proces, który jest integralnym elementem bioróżnorodności lasu.

Zaznaczyła, że w Białowieskim Parku Narodowym, gdzie nie prowadzi się czynnego zwalczania kornika drukarza, siedliska i gatunki są w lepszym stanie niż na obszarach, gdzie prowadzony jest wyrąb drzew. Przypominała w tym kontekście o projekcie ustawy sprzed ponad dekady, opracowanym przez ekspertów powołanych przez ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Projekt mówił o tym, że ewentualny wzrost aktywności kornika drukarza jest naturalnym elementem ekosystemu.